Pedofil proboszcz chciał uwięzić dziennikarzy i zaatakował

 

 

Kanał francuskiej telewizji France24 realizuje reportaż o pedofilii w polskim Kościele. Realizatorom za podstawę służy głośna pozycja holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeek’a „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”. Reportaż robi dziennikarz Gulliver Cragg i operator Tomasz Łubik.

 

Jedna z ofiar pedofilii z Poznania zgodziła się otwarcie stanąć przed kamerą i opowiedzieć o swoim przypadku. Wskazała miejsce, gdzie w książce jest opisana jej historia, występuje w niej bez danych osobowych, także bez nazwisk są opisywani księża pedofile.

 

Ofiara pedofilii ujawniła nazwisko księdza. Realizatorzy reportażu ruszyli tropem. Okazuje się, że ksiądz został przerzucony do Szczecina, gdzie w jednej z parafii jest proboszczem. Znaleźli go akurat, gdy odprawiał mszę, zaczęli filmować na zewnątrz Kościoła.

 

Po mszy Cragg podszedł do proboszcza, gdy szedł za zakrystii. Proboszcz dziennikarza zaprowadził w głąb domu parafialnego, a operatora przyprowadzili dwaj inni kapłani, jakby byli ochroniarzami. Wówczas proboszcz powiedział: – Te materiały są do likwidacji!

 

Proboszcz nagle zaczął zamykać drzwi na klucz. Następnie kolejne drzwi. Proboszcz zadzwonił z komórki, jakby wzywał pomoc jakichś osiłków, bo tłumaczył, że „musi skontaktować się z odpowiednimi ludźmi”. To zaczęło wyglądać na próbę uwięzienia i na zamiar siłowego odebrania materiałów filmowych z kamery. Operator swoją komórką kontaktował się z policją.

 

Jedne z drzwi były uchylone, więc zaczęli realizatorzy reportażu na nie napierać, ale blokował je proboszcz. Zaczęła się szarpanina, proboszcz chwytał za szyję, za głowę, za plecy.

 

Wreszcie się wyrwali i uciekali środkiem kościoła. Operator zachował się, jak rasowy dziennikarz, wszystko filmował. Skontaktowali się z policją, gdzie złożyli zawiadomienie „o pozbawieniu wolności”.

 

France24 ma ciekawy materiał dokumentalny, jak Kościół kryje pedofilów, a gdy zostają odnalezieni przez dziennikarzy, atakują – jak w Szczecinie, gdzie proboszcz chciał dziennikarzy uwięzić. Nie wiadomo, co by było, gdyby nadeszła pomoc dla niego. Wszak mógł być to „chrześcijański” łomot. To będzie głośna historia. Kościół grabi sobie.