PiS szykuje taką ordynację wyborczą, aby wygrać za każdą cenę

Jarosław Kaczyński dość jasno wyraził się o najbliższych wyborach na spotkaniu w Spale ze swą gwardią – klubami Gazety Polskiej:

Chcemy podjąć sprawę ordynacji wyborczej, zarówno w wyborach samorządowych jak i parlamentarnych i innych wyborach. I to zarówno jeżeli chodzi o różnego rodzaju przedsięwzięcia o technicznym charakterze, które już proponowaliśmy w poprzednich kadencjach, które były odrzucane przez ówczesną większość, a których celem jest zabezpieczenie wyborów przed fałszowaniem”.

Czyżby doszedł do wladzy w wyniku sfałszowanych wyborów? Ani on tego nie stwierdził, ani żadne inne poważne organa.

Czyli – co?

Oni więc nie sfałszują, bo tego nie robili, gdy byli u władzy, nie sfałszują tym bardziej, gdy my jesteśmy u władzy.

Więc dla nas – pisowców – otwiera się możliwość, abyśmy wygrali nawet wtedy, gdybyśmy przegrali.

Czyż nie jest takie podskórne myślenie w wypowiedzi prezesa? Jest.

Jedźmy dalej, PiS już ma gotową nową ordynację, ale jej nie pokazuje, ani nie przeprowadza przez Sejm, bo się boi reakcji prezydenta. Musi prezes zrobić z nim handelek, który dokonuje sie podczas spotkań, w następnym tygodniu dojdzie do czwartego w ostatnim czasie.

PiS do tego spieszy się, bo ordynacja wchodzi w życie po roku od publikacji, a wybory samorządowe w następnym roku mają się odbyć na jesieni.

Jeszcze dokładniej wyraził się szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki:

Będziemy oczywiście pracować nad tym, żeby mieć taką większość głosów, która zapewni nam skuteczną większość w Sejmie.”

Jasne? Bez wzgledu na fucktyczny (podkradzione Manueli Gretkowskiej) wynik wyborów, muszą wygrać do tego stopnia, aby mieć „skuteczną większość”.

Nie kryją się. Czyż to nie zapowiedź fałszerstw?

Więcej >>>