Wielki Owsiak dostał naganę sądową. Panie Błaszczak! Nie kąsaj jako pchła

Sąd w Słubicach udzielił Jurkowi Owsiakowi nagany, a 130 zł to koszty postępowania. Nie jest to kara, acz sąd mógł odstąpić od kosztów sądowych.

Owsiak zapowiedział, że wyrok jednak nie posłuży mu do podtarcia czterech liter:

„Wszyscy są równi wobec prawa. Pamiętajmy o tym, kiedy nas bluzgają, mówią o nas różne rzeczy. Kiedy jesteśmy kanaliami i gorszego sortu. Ja to wezmę na klatę, nie ma bólu. W ramki sobie oprawię. Ale to jest bezprecedensowe. Niech to idzie w świat”.

Nagana sądowa – tego jeszcze nie grali w żadnym teatrze.

Owsiak bronił się: „Na 1230 słów wypowiedzianych tego wieczora podczas rapowania znalazło się 6-7 wulgaryzmów”. Pod pierwszym lepszym kioskiem z piwem w mowie potocznej spotyka się ich dużo więcej.  „A to nie była mowa potoczna, ale przekazanie moich emocji. Jestem przekonany, że moje tzw. „wulgaryzmy” podkreślały tylko i wyłącznie chwilowy stan ducha i nie przekroczyły żadnej normy. Jestem absolutnie przekonany, że nikogo nie obraziłem z imienia i nazwiska, nikogo nie wskazywałem palcem” -konkludował.

Przed sądem zgromadziło się kilkadziesiąt osób wspierających Owsiaka. Trzymali m.in. transparenty z hasłami „Jurek, jesteśmy z tobą” i „Kocham Woodstock”. Kiedy Owsiak wyszedł z sali rozpraw, zgromadzeni odśpiewali mu „Sto lat”.

Owsiak jest wielki! A Błaszczak, który za tą „aferą” stoi, to tylko pchła, która chciałaby kąsać.