PKiN, 16.11.2017

Na 100-lecie niepodległości Pałac Kultury i Nauki wyleci w powietrze?

Słuchając wiceministra obrony Bartosza Kownackiego, można wszystkiego się spodziewać. Pytany przez Konrada Piaseckiego w Radiu Zet o plany rozbiórki Pałacu, Kownacki powiedział zupełnie serio: – „Jeżeli tylko będzie zgoda na zrobienie tej dobrej rzeczy, to możemy podjąć się tego zadania. Nie powinno być problemu. Na 100-lecie niepodległości byłby to fajny prezent dla nas wszystkich”. Przyznał, że saperzy daliby radę zburzyć Pałac Kultury i byłyby to „fajne ćwiczenia”.

Kownacki tłumaczył, że należy budować „prawdziwą politykę historyczną”, a on osobiście w miejscu Pałacu Kultury najchętniej widziałby „city biznesowe”, gdzie zmieściłoby się kilka wieżowców. Nie koniec na tym, wiceminister oświadczył, że na zburzeniu Pałacu Kultury w Warszawie by nie poprzestał. Wyburzyłby także byłby biurowiec Metropolitan na pl. Piłsudskiego.

Trzeba przyznać, że pomysł z rozbiórką nie jest nowy. Mówił o tym także Radosław Sikorski, wówczas minister spraw zagranicznych, a warszawski ratusz przygotował nawet wycenę. Okazało się że sama rozbiórka to wydatek około 900 mln zł. Nikt nawet nie próbował oszacować, ile będzie kosztowała przeprowadzka kilku teatrów, kina, basenu, Muzeum Techniki, wszystkich pracowni Pałacu Młodzieży, siedziby Polskiej Akademii Nauk i setek pomniejszych podmiotów, które dziś zajmują lokale w PKiN. Później raczej do pomysłu tego nie wracano, aż tu naraz wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Piotr Gliński przyznali, że czemu nie… Ich zdaniem, 100-lecie niepodległości byłoby ku temu dobrą okazją.

Załóżmy jednak, że są to jedynie słowa „pod publiczkę”, bo łatwo mówić o zrywaniu z komunizmem, trudniej o konsekwencjach i kosztach takiego przedsięwzięcia. Fachowcy przewidują np. co najmniej 3 do 6 miesięcy totalnego paraliżu centrum stolicy, bo jak ostrzegają Pałacu nie da się zburzyć ot tak… W Warszawie nie ma maszyn, które sięgnęłyby tak wysoko, a wysadzenie obiektu w powietrze byłoby operacją niezwykle skomplikowaną, kosztowną i niebezpieczną dla okolicznych mieszkańców. Przypominają, że Pałac Kultury ma ponad 230 metrów wysokości. Trudno na oko oszacować, ile może ważyć – mówią. Wiadomo natomiast m.in., że zbudowano go z ponad 40 milionów cegieł i 26 tysięcy ton stali.

Gdyby jednak słowa zamienić w czyny, w centrum Warszawy powstałby gigantyczny plac, na którym robotnicy przez wiele miesięcy, piętro po piętrze, demontowaliby jedną z najwyższych konstrukcji w Polsce. Codziennie przez miasto przejeżdżałyby szpalery ciężarówek wywożących gruz. Same cegły i stal to 5,5 tysiąca przejazdów wielkich 4-osiowych ciężarówek. Chyba nie ma dziś w Polsce człowieka, który potrafi ocenić, jakie korki spowodowałoby to w centrum miasta. Można zakładać, że byłaby to katastrofa komunikacyjna.

Po co to wszystko? Chodzi o to, żeby pozbyć się jednego z symboli miasta, obiektu, który nawiasem mówiąc w 2007 r. został wpisany na listę zabytków i jest tak samo kojarzony z Warszawą, jak pomnik Syrenki czy Zamek Królewski. Gmachu, który dla większości warszawiaków jest częścią ich pamięci. To, że został zbudowany w czasach, gdy w Polsce budowano socjalizm, nie powinno być powodem jego zburzenia – mówią warszawiacy. Na tej samej zasadzie powinien być wyburzony Mariensztat, Muranów czy wiele innych osiedli – wskazują i dodają, że skoro po latach „oswojono” gmach Komitetu Centralnego, to równie dobrze można zostawić w spokoju Pałac Kultury.

koduj24.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS