Andrzej Karmiński, 05.11.2017

Rozdział państwa od Kościoła to dziś fikcja

Rozdział państwa od Kościoła to dziś fikcja

Ze wszystkich niemal szkół dochodzą informacje o krzyżach wieszanych na honorowych miejscach w wielu klasach, nie tylko tam, gdzie uczy się religii.

Pisze ojciec trzynastolatka, który oświadczył, że już nie będzie chodził z rodziną na żadne protesty, bo nie ma ochoty spowiadać się z tego grzechu. Zdumionych rodziców odesłał do podręcznika religii dla kl. VII, gdzie w rozdziale 38 wymyślono zapis, że obywatele winni być pokorni i posłuszni władzy państwowej, bo jest to miłe Panu Bogu. – „Czy oni już całkiem powariowali?!” – pyta zdumiony rodzic. – „Czy Kościół naprawdę uważa, że ludzie muszą podporządkować się każdej władzy, także dyktatorskiej? Czy nie tą metodą i ze wsparciem tamtejszego Kościoła Niemcy wyhodowali sobie hitleryzm? Czy domaganie się demokratycznych praw może być grzechem?

Czytam wpis zdenerwowanej matki. Wychowawczyni jej córki postanowiła zapisać hurtem całą klasę do Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, który chlubi się swoją chrześcijańską proweniencją. Autorka postu przypomina, że szef tej organizacji hm. Grzegorz Nowik, składając kondolencje rodzinom dwóch dziewczynek, które zginęły na harcerskim obozie, wyraził równocześnie opinię, że ta „tragedia była częścią Bożego planu, którego nie potrafimy zrozumieć”. – „Czy wychowawczyni razem z harcmistrzem będą teraz wciskać mojej córce, że Pan Bóg wywołuje huragany po to, żeby zabijać dziewczynki na obozach?!” – pyta wkurzona internautka.

…w rozdziale 38 wymyślono zapis, że obywatele winni być pokorni i posłuszni władzy państwowej, bo jest to miłe Panu Bogu…

Przybywa pytań o skutki funkcjonowania rozmaitych przejawów wiary w życiu publicznym. Rodzice pytają, dlaczego o Janie Pawle II pisze się nawet w szkolnym podręczniku do muzyki (rzeczywiście, tej postaci poświęcony jest tam cały rozdział) i kpią, że niedługo na lekcjach matematyki uczyć będą wyciągania z Papieża pierwiastka trzeciego stopnia. Młodzież, uczęszczająca na religię, pyta: – „Jak to jest, że dziecku nieślubnemu odmawia się chrztu, bo jest „zrodzone z grzechu”, natomiast dziecko zgwałconej dwunastolatki jest „darem Bożym”? A małolaty z podstawówki rozwiązują zadanie z podręcznika do religii: sprawdź, ile dzieci na tym obrazku nosi medalik na szyi i dorysuj medalik tym, którzy go nie mają…

Po sukcesie wyborczym Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego w 1991 r. popularny był żart o zakonnicy, która wskakuje do tramwaju, okazuje legitymację zakonnicy i gromko ogłasza pasażerom: „Proszę przygotować medaliki do kontroli!”. Minęło wiele lat. Już niemal 30, od kiedy religia trafiła do szkół. Nie wprowadzono jej głównym wejściem przez bramę parlamentu, ale tylnymi drzwiami, instrukcją ministra edukacji. Znienacka zażądał tego Episkopat, bez konsultacji i uprzednich uzgodnień, a niechętny tej inicjatywie premier Mazowiecki ugiął się w końcu, bo rząd był wówczas słaby i potrzebował wsparcia Kościoła. Korzystając z tej sytuacji, Episkopat nie szczędził wysiłków, by nauczanie religii w szkołach znalazło późniejsze uzasadnienie w konkordacie, a potem ostateczne potwierdzenie w Konstytucji. Pamiętam dyskusję poprzedzającą decyzję ministra i argumenty zwolenników nowego przedmiotu szkolnego. Hierarchowie zapewniali, że rozdział Kościoła od państwa nie jest zagrożony, ponieważ MEN udostępnia jedynie pomieszczenia szkolne, a wynagrodzeń wypłacanych katechetom nie można utożsamiać z dotowaniem Kościoła. Podkreślali przy tym, że kwalifikacje nauczycieli religii będą wyższe niż innych nauczycieli… Zapewniano, że religia w szkole to tylko kwestia wygody dla rodziców i uczniów, w ogromnej większości katolików, a świeckość szkolnictwa absolutnie nie będzie naruszona. Obawy zdominowania rad pedagogicznych przez księży oraz marginalizacji innowierców i niewierzących zbywano uśmiechem politowania. Minęło niespełna 30 lat…

Ze wszystkich niemal szkół dochodzą informacje o krzyżach wieszanych na honorowych miejscach i w wielu klasach, nie tylko tam, gdzie uczy się religii. Znam państwowe placówki oświatowe, których dyrekcja organizuje wymarsze do kościoła na msze i rekolekcje – praktycznie obowiązkowe, pod nadzorem nauczycieli. Wiem o nauczycielu chemii wyznania protestanckiego, zwolnionym z pracy tak naprawdę za usunięcie krzyża ze swojej pracowni. Wiem o nauczycielach szykanowanych za protest przeciw obowiązkowym modlitwom zbiorowym, inaugurowanym przez proboszcza, zapraszanego do szkoły przy każdej okazji, albo i bez okazji. Wszyscy wiemy, że dla przeważającej części hierarchów Kościoła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest kapelą z piekła rodem. Dowiadujemy się właśnie, że bank Pekao, niedawno „zrepolonizowany” przez władze, nie będzie już wspierał Jurka Owsiaka, bo jak może istnieć narodowy projekt o masowym poparciu bez kontroli PiS?

…chodzić może o to, by pod żadnym pozorem nie dopuścić do oswajania, pracowicie kreowanego przez PiS i część hierarchów, strachu przed OBCYM ŚWIATEM…

W MEN rozważany jest zakaz organizowania zabaw i uczestnictwa młodzieży w maskaradach z okazji Halloween. Zwyczaj ten jest już wyklęty przez Kościół, przy czym podawane są dwie przyczyny owego ostracyzmu – jedna zabawniejsza od drugiej. Po pierwsze: to nie nasza tradycja, tylko – tfu! – zachodnia! Wraża, obca, czyli antypolska… A po drugie – nie wolno straszyć dzieci. To znaczy wolno straszyć na religii ogniem piekielnym i wieczystymi mękami, ale dynią z dziurkami już nie. Ciekawe, dlaczego dzieci tak bardzo się boją szkieletów namalowanych na okolicznościowych pelerynach, ale nie boją się śmierci z kosą ani diabła, którzy od wielu lat wędrują z kolędnikami od domu do domu. Odpowiedź jest prosta: Diabeł i Kosiarz – to postaci z polskiej turoniowej tradycji, a rozmaite maszkary są obce. OBCE!

Nic to, że psychologowie zapewniają o niezmiernie korzystnym oswajaniu dziecięcych strachów halloweenową zabawą. Bo tak naprawdę chodzić może o to, by pod żadnym pozorem nie dopuścić do oswajania, pracowicie kreowanego przez PiS i część hierarchów, strachu przed OBCYM ŚWIATEM, gdzie kościoły świecą pustkami, religię odsunięto daleko od świeckiej władzy nad społeczeństwem, a demokracji nie zagraża żaden prezes – despota ani pokracznie interpretowana ideologia.

koduj24.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS