Tamara Olszewska, 27.10.2017

Ech ten PiS… ech ten PRL…

Ech ten PiS… ech ten PRL…Gospodarka według PiS prawie jak za Gierka

PiS przywraca „najwybitniejsze osiągnięcia” PRL–u.

Minęło już 28 lat, odkąd Polska przestała być PRL–em. Pamiętam te dni, pełne radości, oczekiwań, tak przesycone wolnością, że człowiek był jak pijany. Padały pomniki, do szkół wchodziła prawdziwa edukacja, głównie z historii i języka polskiego. Wydawało się, że wreszcie zamkniemy rozdział pt. Polska Ludowa i – nauczeni przykrymi doświadczeniami – zaczniemy budować demokrację. To raptem 28 lat… Nie zdążyło jeszcze wyrosnąć piękne drzewo, które wtedy było zaledwie ziarenkiem. Nie zdążyło pojawić się pokolenie, wolne od „umoczenia” w PRL-u, ale… zdążyła wrócić tęsknota do tamtych czasów. Niesamowite!

Odnoszę wrażenie, że to właśnie wśród wielbicieli posła K. jest najwięcej tych, którzy wspominają poprzednią epokę z wielką sympatią i nostalgią. To ludzie w starszym wieku, opowiadający swoim wnukom, jak to było fajnie. To ci, którzy w PRL wchodzili w dorosłość i tęsknią, bo byli tacy młodzi, bo to życie wyglądało inaczej niż teraz. Jakże więc oprzeć się PiS–owi, który tak pięknie wpisuje się w ich wspomnienia, tak kusi „powtórką z rozrywki”? No nie da się, po prostu, nie da.

Ech… wtedy to było życie – słyszę wielokrotnie. Ludzie sobie spokojnie pracowali, nie przemęczając się za bardzo, często zgodnie z zasadą: „czy się siedzi, czy się leży, pensja zawsze się należy”. Efekty takiego podejścia do pracy były bardzo widoczne. Fuszerki, niedoróbki na okrągło. Nikt się nie przejmował jakością, ważne, że kasa co miesiąc wpadała do portfela. Pamiętam robotników, którzy spędzali głównie czas na opalaniu się lub sączeniu trunków kiepskiej jakości, ale za to wysokoprocentowych. Nikt ich za lenistwo i picie nie wywalał, bo przecież w PRL–u to nie licowało z polityką prospołeczną.

Pamiętam, gdy przejeżdżając przez wsie, widziałam krowy z tak brudnymi zadkami, iż przez lata byłam przekonana, że to po prostu taka ich uroda. Te roje much, niedomyte kanki z mlekiem, ot… taka peerelowska rzeczywistość w PGR–ach. Gdzieś tam produkcja samogonu i delektowanie się nim w godzinach pracy, jakiś pokątny handel towarami deficytowymi, bo to przecież było państwowe, nie swoje, więc co tam… „jak nie moje, to nie kradzież”.

Ech… wtedy to było życie. Mniej zmartwień, mniej stresów, takie wolniejsze i spokojniejsze. Wszyscy żyli mniej więcej równo, oczywiście poza prominentami, ale to teraz nieważne. Na sąsiada patrzyło się krzywym okiem, gdy wystał pralkę automatyczną czy kupił „malucha”, poza tym jednak była taka solidarność społeczna, bo praktycznie każdy borykał się z podobnymi problemami, każdy musiał wykazać się sporą dozą cwaniactwa. Ludzie nie „żyli”. Ludzie „organizowali” sobie życie, tu kantując, tam coś przemycając, a jeszcze gdzie indziej jakimś szwindelkiem się wspomagając. Kilka rodzin gnieździło się w dwu-, trzypokojowym mieszkaniu, ale za to jak było wesoło, jak rodzinnie.

O wiele lepsza była polityka społeczna państwa. Co roku dopłata do wyjazdu wakacyjnego w góry lub nad morze. Stać było na wysłanie dzieci na kolonie czy na zimowisko, bo koszty pokrywały głównie zakłady pracy. Na święta jakieś paczki, na Dzień Kobiet rajstopy i kawa. Nie płaciło się „jak za zboże”, gdy potrzebny był żłobek czy przedszkole, szkoły nie kosztowały tyle co teraz, a i sama edukacja była taka przyjemniejsza, łatwiejsza.

Ech… wtedy to było życie. Człowiek nie musiał się nadmiernie wysilać, bo państwo myślało za niego, podejmowało za niego decyzje, mówiło mu, jak tu żyć, by było ok. Służba zdrowia, choć kiepska, ale łatwiej można było się dostać do specjalisty czy szpitala. Pomoc społeczna bardziej efektywna. Nie było bezrobocia, biedy, narkomanów, alkoholików. Nie było, bo gdyby były, to telewizja by o tym trąbiła. Nie było tylu zagrożeń, jak dzisiaj. Jedyną niesprawiedliwością była pozycja prominentów, ale poza tym było super. Żadnej dyskryminacji, rasizmu, antysemityzmu. Ludzie się częściej spotykali, byli wobec siebie życzliwsi, bo przecież wszyscy jechali na tym samym wózku.

I teraz, po tylu latach, pojawiła się partia, która spadła tym tęskniącym jak z nieba. Po tylu latach nostalgii przywraca ona „najwybitniejsze osiągnięcia” PRL–u. Człowiek znowu czuje się bezpieczny. Czuje, że państwo zadba, państwo da, państwo się zatroszczy. Tu 500 Plus, za chwilę Mieszkania Plus, dobre wsparcie socjalne, walka z biedą, spadek bezrobocia i te zapewnienia, że na wszystko Polskę stać, bo mądra polityka obecnej władzy ruszyła z marazmu naszą gospodarkę. Mają wrócić spółdzielnie rolnicze, coś na wzór dawnych PGR–ów, centralizacja przemysłu, reforma usprawniająca służbę zdrowia. Wredni sąsiedzi zostaną rzuceni na kolana, UE wreszcie zrozumie, komu się należy największa kasa. Wreszcie rząd, który zaspokaja tęsknoty swoich wyborców. Wreszcie człowiek może czuć się ważny, potrzebny, dopieszczony na maksa. Ech… życie znowu nabiera smaku. Zaczyna być tak, jak kiedyś…

Zastanawiam się, czy jest cokolwiek, co byłoby w stanie przekonać tych ludzi, jak bardzo są w błędzie, jak dają się omamić i zmanipulować. Są głusi i ślepi na wszelkie argumenty. Co ich obchodzi Konstytucja, jakaś tam demokracja? Ta władza spełnia ich marzenia i to jest najważniejsze. A cała reszta? Cała reszta jest bez znaczenia, bo prawdziwy Polak, tęskniący Polak ma w nosie wszystko, co bezpośrednio go nie dotyka.

Witamy w Polsce PiS–u o zabarwieniu peerelowskim. Witamy w rzeczywistości, gdzie o dobre zakończenie będzie bardzo, bardzo trudno. Witamy w krainie, w której do głosy dochodzą demony sprzed 28 lat tylko dlatego, że tak sobie życzą Polacy…

Tamara Olszewska

koduj24.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS