Magdalena Środa, 27.10.2017

Rodzić po ministerialnemu

Rodzić po ministerialnemu

Polityka zabiła nie tylko zdrowy rozsądek, ale i elementarną wrażliwość Konstantego Radziwiłła.

Kiedy minister Radziwiłł przestanie już być ministrem, polecam mu realizację badań nad zależnościami między polityką a zdrowym rozsądkiem. Wielu filozofów podejmowało ten temat, jednak jeszcze nigdy nie zrobił tego jakiś praktyk czy ofiara takich zależności. Pan Radziwiłł nie będzie musiał poszerzać pola badań, wystarczy, że przeanalizuje swoją własną metamorfozę z dobrego lekarza w jakieś polityczne monstrum.

Często słuchałam pana ministra, gdy w poprzednim wcieleniu wygłaszał swoje stanowisko, na przykład w kwestiach etyki lekarskiej czy autonomii pacjenta. Równie często się z nim nie zgadzałam, ale rozumiałam jego racje, tezy i ich źródło. Dawniej nie był ministrem, choć zawsze miał coś z ministranta z racji swojego położenia względem Kościoła, wszelako jako lekarz rodzinny i prezes Naczelnej Rady Lekarskiej był rozsądnym człowiekiem. W tym wcieleniu zajmował się jeszcze wieloma sprawami, nie tylko obroną zarodków i gnębieniem kobiet. Na przykład uważał, że tak zwani lekarze rezydenci powinni zarabiać dwukrotną średnią krajową. Dziś, po jedenastu latach po tej wypowiedzi, twierdzi, że „poruszamy się w pewnej rzeczywistości”, więc na takie podwyżki nie ma szans. Ciekawa jest ta „pewna rzeczywistość”, bo z jednej strony minister Radziwiłł jest zachwycony wielkim bogactwem, które naszemu narodowi dostarcza PiS i wspaniałymi („bez precedensu” – jak mówi pan minister) dochodami, które PiS dla kraju już wypracował, ale z drugiej strony – twierdzi – przecież wszyscy chcieliby podwyżek, dlaczego dawać je akurat rezydentom? Pewno dostaną je żołnierze, bo mimo lojalności, minister Radziwiłł jest jednak znacznie dalej od ucha prezesa niż minister Macierewicz i mimo skrajnej pobożności, jest jednak dalej od łask ojca Rydzyka niż minister Szyszko, więc podwyżki dostaną się leśnikom (plus specjalnie premie dla obrońców wiary z Białowieży).

Żądania rezydentów – twierdzi dziś pan minister – to oczywiście gra polityczna totalnej opozycji. I biedni lekarze „nawet nie zdają sobie z tego sprawy, że są jej częścią”. Tylko oświecony łaską wiary w PiS minister Radziwiłł wszystko przejrzał, wszystko wie, więc i racji dla żądanych podwyżek nie widzi. No, chyba że prezes zdecyduje inaczej.

W czasie swojej kariery minister dał się jednak przede wszystkim zapamiętać jako autor wypowiedzi, która dowodzi nie tylko jego religijnego (czy raczej kościelnego) zaślepienia, ale wyjątkowego okrucieństwa: – „Nie przepisałbym pacjentce pigułki dzień po. Nawet w przypadku gwałtu”. To, że pan Radziwiłł jako lekarz chce skazywać pacjentki na szczególny rodzaj cierpienia – to trudno, lekarzy można zmieniać (jeszcze), ale że mówi to jako minister, zdając chyba sobie sprawę z władzy, którą reprezentuje, to znaczy, że polityka zabiła nie tylko jego zdrowy rozsądek, ale i elementarną wrażliwość.

Dla pana ministra kobiety stanowią istoty niezbędne co prawda do rodzenia dzieci, ale infantylne, bezwartościowe, niesamodzielne. W porównaniu z zarodkiem ich wartość jest wyłącznie usługowa. Kobieta zgwałcona, nosząca martwy płód, skazana na urodzenie dziecka-warzywa, ma rodzić bo taka jest wola boża oraz wola ministra. Ta wola ma zastąpić prawa kobiet, nawet te związane z opieką okołoporodową, bo po co „rodzić po ludzku”, skoro trzeba „po bożemu”. Po ministerialnemu.

Magdalena Środa

koduj24.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS