Anderman, 26.04.2016

 

Budzą się demony. Felieton Andermana z cyklu: A poza tym

Janusz Anderman, 26.04.2016
Msza z okazji 24. urodzin Radia Maryja, na której stawili się episkopat oraz większość polityków PiSMsza z okazji 24. urodzin Radia Maryja, na której stawili się episkopat oraz większość polityków PiS (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

A kłopoty mają wszyscy. Ostatnio blady strach padł na Polskie Koleje Państwowe, bo swoje baczne oko zwrócił na nie poseł Andruszkiewicz z ruchu Kukiz’15
Karol Modzelewski wypowiedział niedawno w wywiadzie dla „Wyborczej” takie słowa: „Duch Święty patronuje rozumowi. Nie wydaje mi się, by ostatnio gościł wśród Episkopatu”.

To prawda, ale niepełna. Duch Święty, który patronuje rozumowi, prawdopodobnie w ogóle przestał się zapuszczać w nasze strony. I trudno się dziwić.

Episkopat Episkopatem, ale zobaczmy, jak to bywa u protestantów. Ostatnio w kanale (nie bójmy się tego słowa) internetowym „Idź pod prąd” pastor Paweł Chojecki zechciał hojnie nas ubogacić swoją myślą ekspercką na znany temat: „Tusk doprowadził do rozdzielenia wizyt w Katyniu. Jego samolot wylądował i wrócił, a prezydent zginął. Jeśli te knowania udowodnimy, to kara śmierci jest jak najbardziej zasadna”.

To twórczo rozwinięty pomysł, a właściwie program Ewy Stankiewicz z Telewizji Republika: „Ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie”. Wszak stowarzyszenie Solidarni 2010, którego jest prezeską, zobowiązało się wobec narodu, że „choćby za ten czyn, i oby nic więcej złego, należy się Donaldowi Tuskowi najsurowsza z możliwych kar”.

Otóż to, i dopóki sprawa nie zostanie doprowadzona do pomyślnego dla narodu i Stankiewicz końca, a buty Tuska będą bezkarnie deptać polską ziemię, dopóty prezeska będzie się czuła poważnie zagrożona. „W kraju, który wystawia prezydenta na śmierć, pozwala go zabić, a może nawet efektywnie uczestniczy w doprowadzeniu go do śmierci, nie czuję się bezpiecznie”.

I to jest priorytet, co pastor Chojecki rozumie doskonale: „W sprawie katastrofy smoleńskiej niewątpliwie mamy do czynienia ze śmiercią, a nawet z wielokrotnym zabójstwem”.

Stankiewicz za lata życia bez poczucia bezpieczeństwa należy przyznać przywilej wyboru takiego rodzaju egzekucji Tuska, który skutecznie zaspokoi jej żądzę mordu. Mogłoby to być ukamienowanie, powieszenie głową w dół, uduszenie, otrucie, zrzucenie ze skały, rozerwanie końmi, powieszenie na haku za żebro albo choćby ugotowanie w oleju. Może zresztą dobry pastor podsunie jakieś bardziej wymyślne sposobiki. To ich kłopot.

A kłopoty mają wszyscy. Ostatnio blady strach padł na Polskie Koleje Państwowe, bo swoje baczne oko zwrócił na nie poseł Andruszkiewicz z ruchu Kukiz’15. Z racji nazwy klubu poseł na ruch jest specjalnie uczulony, a z racji wieku (dopiero sześć lat temu osiągnął pełnoletność) lubi pociągi. Jako narodowiec postanowił zweryfikować, czy słowo: „Polskie” w nazwie kolei nie jest przypadkiem sprytnym oszustwem. I wyszło mu, że jest oszustwem gigantycznym, czego dowodzą nazwy pociągów dalekobieżnych. „Witold Gombrowicz”? – Czy to postać, którą należy promować? – pyta, chociaż odpowiedź nasuwa się sama. „Aurora”? Nieważne, że to dla niepoznaki zorza polarna albo rzymska bogini lub nawet nazwa projektu lotu na Marsa w 2030 r. Rozgarniętemu posłowi i tak kojarzy się z rewolucją październikową i jej sztandarowym krążownikiem. Pociąg „Deyna”? To posłowi, który pewnie nie pamięta nazwiska legendarnego piłkarza, może się rymować tylko ze słynną parafrazą pieśni wyśpiewaną przez prezydenta Dudę pod adresem gorszego sortu: „Ojczyznę dejną racz nam wrócić, Panie!”. Nie mówiąc już o takich nazwach jak „Świętopełk”, „Światowid” czy „Czcibór”. To jasne, że dla posła są one „okultystyczne”.

I dlatego niesiony pędem poseł wystosował historyczną interpelację do odpowiedniego ministra: „Proponuję powołanie przy Ministrze Infrastruktury i Budownictwa stosownej komisji z udziałem Rady Języka Polskiego i Instytutu Pamięci Narodowej. Nazwy pociągów powinny być elementem polityki historycznej i kształtowaniem w pamięci pasażerów i kolejarzy tożsamości narodowej”.

Pytał w wierszu Tuwim: „A co to to, co to to, kto to tak pcha?”.

EwieStankiewicz

wyborcza.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS