Kamil Dąbrowa, 08.10.2016

 

Prezes Kaczyński rozmawia z duchami

Kamil Dąbrowa, 07.10.2016

Jarosław Kaczyński podczas comiesięcznych obchodów katastrofy smoleńskiej

Jarosław Kaczyński podczas comiesięcznych obchodów katastrofy smoleńskiej (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Jarosław Kaczyński nie rozmawia z nikim o polityce, gdyż zachowuje się jak 97. ofiara katastrofy smoleńskiej. Martwi nie rozmawiają z żywymi, ale mogą mieć na nich wpływ.

Na zaproszenie do debaty, które Donald Tusk wystosował do Jarosława Kaczyńskiego, prezes PiS odpowiedział: „Nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, żeby został świadkiem koronnym – małym albo dużym – albo o zgodzie na karę. No, krótko mówiąc – nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym”.

To bardzo ważna wypowiedź. Świadczy ona nie tylko o arogancji i ignorancji Kaczyńskiego, który nie chce rozmawiać o sprawach Polski i Europy z jednym z najważniejszych polityków europejskich. To wreszcie nie tylko trauma Kaczyńskiego z przegranej debaty z Tuskiem, która ostatecznie przypieczętowała zwycięstwo PO w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. To nawet nie osobista niechęć do Donalda Tuska.

Wypowiedź prezesa dowodzi, że Kaczyński nie rozmawia już z nikim ważnym o polityce. Nie ma dla niego dzisiaj interlokutorów, z którymi mógłby debatować. Ani w Polsce, ani w Europie. Viktor Orban jest tylko parawanowym sojusznikiem, z którym Kaczyński się spotyka, ale tak naprawdę z nim nie rozmawia. Widać to było w trakcie debaty na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Krynicy. Orban subtelnie kpił z Kaczyńskiego, mówiąc, że to nieprawda, że Kaczyński naśladuje Orbana. To Orban jest zapatrzony w sukcesy Kaczyńskiego i Polski – mówił premier Węgier.

Ostatnią ważną „rozmowę” polityczną prezes PiS przeprowadził w kwietniu 2010 roku nad trumną swego brata. Wtedy to Lech Kaczyński „miał poprosić” Jarosława o kandydowanie w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Od tej pory Kaczyński rozmawia tylko z duchami, gdyż sam jest żywym duchem smoleńskim. Paradoksalnie jest w tym pewna konsekwencja i projekt polityczny.

Katastrofa smoleńska ma dzisiaj dla PiS podwójne znaczenie. Po pierwsze, jest tajną bronią polityczną, która ma pogrążyć Platformę i jej najważniejszych polityków. Tajną, bo ukrywaną w kampaniach wyborczych. Przykładem wunderwaffe Kaczyńskiego jest Antoni Macierewicz. Wstydliwie chowany w kampanii parlamentarnej obecnie odgrywa rolę superministra wojny i wielkiego inkwizytora smoleńskiego. Kłamstwo smoleńskie dozowane w pisowskich mediach, podgrzewane przez komisję ds. ponownego wyjaśnienia przyczyn katastrofy, wspierane przez grafomański film Antoniego Krauzego, staje się zarazem rytuałem politycznym, którego finał obserwujemy 10. każdego miesiąca na Krakowskim Przedmieściu.

Po drugie, katastrofa jest osobistą obsesją prezesa PiS, potrzebą zemsty na Tusku za śmierć brata. Dzięki temu Kaczyński jest w polityce. Prezes PiS chce pokazać wszystkim, że to nie on wysłał swojego brata do Katynia i to nie on namawiał go do lądowania w Smoleńsku wbrew wszystkiemu. To jest jego osobisty napęd.

Kaczyński nie rozmawia z nikim o polityce, gdyż zachowuje się jak 97. ofiara katastrofy smoleńskiej. Martwi nie rozmawiają z żywymi, ale mogą mieć na nich wpływ. Dzięki temu:

- po pierwsze, nie może zostać premierem, bo ktoś, kto jest zombi, nie powinien pełnić żadnych funkcji politycznych;

- po drugie, zgodnie z tradycją domaga się wobec siebie szacunku wedle zasady: o zmarłych nie mówimy wcale albo tylko dobrze. Z tym jest gorzej, bo Kaczyński jest żywym trupem i nie wszyscy chcą respektować tę zasadę;

- po trzecie, jako żywa ofiara katastrofy smoleńskiej może mieć wpływ na wszystko, co ważne w polskiej polityce. Namaszcza premierów, obdarza łaską bądź niełaską prezydenta Dudę, czyniąc ich swoimi pomazańcami. W ten sposób zyskuje cechy niemal boskie, co zauważył Ryszard Petru. Należy mu się cześć;

- po czwarte, wynosząc na ołtarze swojego brata, siebie wynosi na ołtarz polityki. Każąc wznosić pomniki Lechowi Kaczyńskiemu, sobie wznosi pomniki, bo to Jarosław będzie się w nich przeglądał jak w lustrze;

- po piąte, nie bierze żadnej odpowiedzialności za polską politykę, bo jest martwy, a martwi odpowiadają tylko przed Bogiem i historią.

Wreszcie jest prokuratorem, sędzią, adwokatem i kustoszem żywego cmentarza smoleńskiego. Kaczyński wie, że trumny smoleńskie będą rządziły polską polityką tak długo, jak długo będzie „wyjaśniana” katastrofa smoleńska, więc zadba, żebyśmy nie poznali „ostatecznej prawdy” co najmniej przez najbliższe trzy lata.

***

Nie ma się co łudzić, że Kaczyński stanie kiedykolwiek do debaty z Tuskiem. Donald Tusk może spać spokojnie, bo przed następnymi wyborami Kaczyński nie postawi go przed Trybunałem Stanu. Prędzej poprze go na następną kadencję przewodniczącego Komisji Europejskiej, choć to równie prawdopodobne jak udział prezesa PiS w czarnym proteście.

* Kamil Dąbrowa – dziennikarz, od 2011 r. dyrektor radiowej Jedynki. Na początku stycznia 2016 r. zainicjował akcję polegającą na odtwarzaniu o każdej pełnej godzinie naprzemiennie „Mazurka Dąbrowskiego” i „Ody do radości”. Miało to zwrócić uwagę na istniejące zagrożenie niezależności mediów związane z uchwaloną z inicjatywy PiS nowelizacją tzw. ustawy medialnej. 8 stycznia 2016 r., w dniu wejścia w życie tej ustawy i powołaniu nowego prezesa Polskiego Radia, Kamil Dąbrowa został odwołany z funkcji dyrektora radiowej Jedynki. Obecnie prowadzi „Szkło kontaktowe” w TVN 24

jaroslaw

wyborcza.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS