SOKzBURAKA, 17.08.2016

 

SOKzBURAKA – najgorszy zdrajca Polski?

Sok z buraka - najgorszy zdrajca Polski?

 17 sierpnia 2016

Były groźby, że przyjdą do domu, że mi wykończą rodzinę, a mnie w pierwszej kolejności, że mnie powieszą i że jestem najgorszym zdrajcą Polski.

Z SOKiemzBURAKA rozmawia Magda Jethon

Magda Jethon: Nie boisz się?

SOKzBURAKA: Nie ukrywam, że trochę tak. Obawiam się, że ktoś może zapukać o 5.30 i tę opozycję próbować wyłączyć, bo im jesteś mocniejszy, tym bardziej przeszkadzasz. Mam jednak nadzieję, że nikt nie zacznie mnie nękać i nie powie, że pan nam przeszkadza i trzeba panu zrobić coś brzydkiego.

– Nikt nie stukał jeszcze do ciebie, nie włamał się do komputera, nie zniszczył czegoś?

– Były takie próby, oczywiście. Było polowanie na mnie. Są portale czy strony internetowe, które próbują to robić. Nie chcę podawać ich nazw, bo jak kiedyś ujawniłem, to ściągnąłem na siebie masę ich zwolenników, którzy strasznie hejtowali i utrudniali życie tym, którzy u mnie zostawiali komentarze. Zrobiło się bardzo wulgarnie i agresywnie. Nie nadążałem z ich blokowaniem. A już mam poblokowanych parę tysięcy osób.

– Nieźle brzmi: mam parę tysięcy wrogów, musiałem ich poblokować. Normalny człowiek ma trzech do pięciu wrogów, a ty parę tysięcy?

– Kiedyś Kuba Wojewódzki powiedział, że miarą popularności jest liczba wrogów. (śmiech) Ja wszystkie groźby w miarę możliwości zgłaszałem do Facebooka, który za każdym razem reagował. Często te strony i konta fejkowe były zamykane, ale natychmiast powstawały nowe i groźby są do dzisiaj. Kiedyś w Polsce nie było takiej agresji. Dlatego obawiam się, że dziś moje ujawnienie mogłoby być moim końcem. Ostatnio masa hejtów zmusiła Hannę Lis do opuszczenia Twittera.

– Jednak liczysz się z najgorszym?

– Jestem na to przygotowany. Kiedy ktoś zapuka do mnie do domu, to ja wtedy wytoczę zupełnie inną broń, którą mam schowaną. Mianowicie mam dobre relacje ze wszystkimi ważnymi dziennikarzami i mediami, od ciebie zaczynając, poprzez „Newsweeka”, „Wyborczą”, „Na temat” itd. Wierzę, że kiedy będzie potrzeba, to mi pomogą.

– Czyli tam w mediach zostawiłeś swoje dane?

– Nie. Dlatego jest nas dwóch.

– ?

– Ten drugi, który mi bardzo pomaga wziął na siebie ujawnienie się z imienia i nazwiska i nawet z numeru telefonu, a nawet, żeby było ciekawiej, założył firmę po to, żebyśmy mogli też świadczyć jakieś usługi komercyjne. To jest zupełnie inna opowieść, bo „SOKzBURAKA” od tworu partyzanckiego i robionego przy okazji, stał się tak dominujący w moim życiu, że zrezygnowałem z pracy. Jestem właśnie na wypowiedzeniu…  I cieszę się, że jest nas dwóch, a poza tym, mam na co dzień kilkanaście osób, które regularnie podsyłają swoje pomysły, grafiki i teksty. Robią to anonimowo i non profit.

– Powiedz w końcu co to jest ten „SOKzBURAKA”?

-„SOKzBURAKA” jest w tej chwili najbardziej aktywizującą internautów stroną opozycyjną w Polsce. Ma już prawie czterysta tysięcy polubień na fb, a  jej 84% aktywnych użytkowników w ciągu miesiąca generuje 20 milionów interakcji, czyli polubień, komentarzy i udostępnień. Chciałbym w tym roku w liczbie fanów przeskoczyć „Wyborczą”. „Newsweek” i „Wprost”, bo wszystkie prawicowe strony dawno są już w tyle.

– Co jest na stronie „SOKuzBURAKA”?

– Memy, czyli ironiczne, śmieszne i prawdziwe obrazki z aktualnego życia politycznego i społecznego.

– Jacy ludzie interesują się „SOKiemzBURAKA”?

– Przede wszystkim ci, którzy muszą natychmiast odreagować to, co dzieje się w Polsce oraz ci, dla których sok jest jednym z głównych źródeł informacji.

– Dużo osób w twoim otoczeniu wie, że SOKzBURAKA to ty?

– Oprócz mojej najbliższej rodziny i wybranych bliskich osób, to nikt.

– Trzymasz to w tajemnicy, bo…

– To muszę zacząć od początku. Kiedyś SOKzBURAKA był jak kawiarenka w „Drobnych cwaniaczkach” Woody Allena, zrobiony przy okazji. U Allena wielki podkop i napad na bank, a w „SOKuzBURAKA” sprzedawaliśmy ciasteczka, czyli różne mało ważne, ale śmieszne rzeczy ku pokrzepieniu serc, dla rozrywki, dla uśmiechu. Nic groźnego ani ważnego. Taki był początek.

– To był rok…

– 2013 r., oficjalnie zaczęliśmy 1 kwietnia, czyli w prima aprilis.

– Urodziny radiowej Trójki.

– O, brawo! Od czasu do czasu „SOK” stawał się lożą szyderców, gdzie pod koniec dnia można było spokojnie o kilku rzeczach, które najbardziej człowieka poruszyły danego dnia, napisać. I okazało się, że te rzeczy pisane od serca, najbardziej ludzi angażowały i poruszały.

– Zaczęło się od żartu, zabawy towarzyskiej?

– Na początku dotykałem polityki z każdej strony, od lewej przez środek do prawej i robiłem to w sposób bardzo delikatny, można powiedzieć muskałem ich, wytykając rzeczy, które robili nie tak. Zawsze jednak, kiedy dotknąłem prawej strony, pojawiała się agresja.

– Kiedy znalazłeś się po stronie opozycji?

– Pamiętam na początku piętnowałem nawet Komorowskiego, o którym wszyscy wtedy mówili, że zabiera żyrandole z pałacu. U mnie też się na ten temat pojawiały krytyczne memy, a później, kiedy się okazało, że żadnych żyrandoli nie zabrał, to nie było nikogo, kto by powiedział przepraszam. Ja zamieszczałem przeprosiny, ale pytałem też, czy np. Duda i kancelaria aktualnego prezydenta będzie miała tyle przyzwoitości, żeby powiedzieć  przepraszam. Niestety, zostawili tak dużo kłamliwych informacji na temat Komorowskiego tylko po to, żeby go zdeprecjonować i zepsuć jego wizerunek. Te kłamliwe propagandowe informacje nakręciły na Facebooku ogromną agresję skierowaną przeciwko byłemu prezydentowi. To był język po prostu kloaczny, rynsztokowy i było tego nieprawdopodobnie dużo. Pamiętam też czasy Ukrainy, kiedy rosyjscy trolle wszędzie w polskim internecie wpisywali mnóstwo nieprawdy, związanej z Ukrainą, albo próbowali podburzać Polaków, sięgając po Wołyń i różne inne fakty lub mity, tylko po to, żeby Polacy nie solidaryzowali się z Ukraińcami. To wszystko mnie bardzo wkurzało. Uznałem, że się na to nie godzę.

– I postanowiłeś jako SOKzBURAKA dać temu wyraz?

– Tak. Chcę też w ten sposób zachęcać ludzi do większej odwagi, żeby nie bali się nazywać pewnych zjawisk po imieniu. Pamiętam polskie zespoły muzyczne, które stały w kolejce po to, żeby zagrać na Majdanie. Tam była bitwa, żeby znaleźć się na liście, bo jak jesteś na Majdanie, to przejdziesz do historii. Ileś młodych zespołów, tak jak za dawnych czasów w Polsce, śpiewało piosenki, „Wolność – kocham i rozumiem”, „Chciałbym być sobą” czy „Runął już ostatni mur” i „Nie dzieli nas nic” – utwory, które są symbolami i przeszły do historii. Tymczasem, prawdopodobnie Ukraina była ostatnim momentem, kiedy jeszcze polskich artystów było stać na odwagę, bo kiedy pojawił się KOD, manifestacje, na których można zagrać i pokazać swój opór, to okazało się, że ludzie się boją, że nie ma chętnych. Gdyby nie Big Cyc, który przyszedł i rozwalił system, śpiewając „Antoni do broni”, to nikt by nie zaśpiewał.

– Czyli „SOKzBURAKA” walczy nie tylko ze świństwem, z łajdactwem, z nieprawdą, która jest w przestrzeni, ale też i ze strachem.

– Jak prawdziwa klasyczna opozycja, tyle że w internecie.

– Masz tak duże poczucie misji?

– Tak, bardzo duże.

– Wierzysz, że właściwie odczytujesz dzisiejszą sytuację polityczną?

– Wiele lat zajmowałem się reklamą. Wiem, jak w reklamie buduje się świadomość marek, świadomość produktów i jak łatwo to można zepsuć. Reklama często jest manipulacją, wyolbrzymianiem, a wyolbrzymiać można na  plus i na minus. I dziś w Polsce, a szczególnie w kampanii wyborczej, mieliśmy  ewidentnie do czynienia z działaniem socjotechnik propagandowych, gdzie próbuje się zepsuć obraz w sposób subiektywny, zepsuć obraz ludzi tylko po to, żeby ich zniszczyć, żeby ich nie było, żeby ich usunąć. Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że nie wszystko co ktoś publicznie mówi jest prawdą. A dziś wyjątkowo dużo, szczególnie w mediach publicznych, jest nieprawdy. Do tego sami politycy nieustannie kłamią. Ktoś musi ich łapać za słowo.

– Kto wpadł na pomysł SOKuzBURAKA?

-Ja!

– A nazwa rodziła się w bólach, czy powstała natychmiast?

– Przyszła sama. Miała być o polskich sprawach, no i domena musiała być wolna. „SOKzBURAKA” ma już w sobie całą opowieść, bo jest pyszny, zdrowy i polecany. A jednocześnie nazwa trochę prześmiewcza. Jakoś dziwnie nikt z  panów marketerów, choć sprzedają ten sok, nie wpadł na pomysł, żeby zarezerwować tę domenę, więc była wolna. No i poszło. Później się zastanawiałem, czy nie jest zbyt prześmiewcza.

– ?

– Bo nazywanie kogoś burakiem to nie jest chyba miłe i przyjemne.

– Kogo tak nazywasz?

– Nie zakładałem, że będę piętnował buractwo. Ludzie mogą sobie to dowolnie interpretować. Trzeba jednak przyznać, że zdarzają się  buraki naokoło i czasem należy ich nazwać po imieniu, zakląć, tupnąć nogą i nie ma co się certolić, ktoś musi mieć jaja.

– Często idziesz po bandzie?

– No, ktoś musi.

– Zaliczyłeś jakieś wpadki?

– Tak, kilka. Zaczynając od różnych prowokacji, które bywały przygotowywane bardzo misternie. Pamiętam taką pierwszą, dotyczyła Pauliny Młynarskiej. Dostałem z wielu miejsc cytaty z niej, łącznie z linkami do stron, które o tym pisały. Przyjąłem to za sytuację prawdziwą, sprawdziłem linki, starałem się zweryfikować wszystkie dane, no i zrobiłem mem na temat. I co się okazało? Zaraz, jak tylko go umieściłem, wszystkie te strony przestały istnieć, natomiast Paulina dostała od razu informację, że „SOKzBURAKA” robi kampanię przeciwko niej. Oczywiście napisała do mediów i to poszło w świat. Skontaktowałem się z nią, wyjaśniłem sprawę, przeprosiłem. To była taka pierwsza duża nauczka, po której wiedziałem, że wszelkie informacje należy weryfikować i rzetelnie sprawdzać u źródła. Nie można się opierać na nieznanych stronach, blogach itd.

– To jest adrenalina?

– Duża. Nigdy nie wiesz, w którym momencie przekraczasz tę granicę. Dlatego  codziennie czytam na Wikipedii definicję satyry, żeby sprawdzić, czy jeszcze się w niej mieszczę.

– Żałujesz nieraz czegoś lub myślisz – może nie trzeba było, może coś cofnę…

– Tak. Były takie rzeczy, które cofałem.

– Czy ktoś ci groził?

– Tak, nieraz.

– Kto!?

– Głównie z kont fejkowych, czyli nieprawdziwych, często tworzonych właśnie w tym celu. Były groźby, że przyjdą do domu, że mi wykończą rodzinę, a mnie w pierwszej kolejności, że mnie powieszą i że jestem najgorszym zdrajcą Polski. Tego jest bardzo dużo.

– Ale jeszcze do sądu nie poszedłeś?

– Nie, jeszcze nie. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

– Z jednej strony jesteś powszechnie znany, każdy wie, co to jest „SOKzBURAKA”, a z drugiej całkiem anonimowy, nie masz poczucia niedosytu?

– Gdybym chciał budować swoje nazwisko, to pewnie z chęcią bym się ujawnił i stał celebrytą, postacią publiczną, mniej lub bardziej piętnowaną albo oklaskiwaną. Ale nie chcę.

– Czujesz urok tej tajemnicy?

– Oczywiście, wszystko, co jest trochę tajemnicze jest bardziej pociągające. Granie na ludzkiej ciekawości wydaje się bardziej interesujące niż powiedzenie kawa na ławę. To tak jak z kobietą, delikatnie obnażona jest dużo bardziej pociągająca.

– Czyli w tej chwili nie pozwalasz ujawnić twojego nazwiska?

– Jeszcze nie. Oczywiście zastanawiam się nad tym, czy dobrze jest być anonimowym do końca, bo anonimowych najłatwiej jest usuwać, no bo nikt nie zwróci uwagi, kiedy ich nie będzie. Dlatego, jak już powiedziałem, dla pewnych osób przestałem być anonimowy.

– Na początku siedziałeś kilkadziesiąt minut dziennie przy komputerze, a teraz?

– Dzisiaj to jest pełny etat i więcej.

– Trochę zwariowałeś?

– No.

– Masz rodzinę…

– Tak.

– Twoja żona cię jeszcze toleruje?

– Moja żona podchodzi do tego z dystansem. Bardzo ją za to szanuję, dajemy sobie przestrzeń do zajmowania się rzeczami, które nam sprawiają przyjemność, albo w których się realizujemy, albo w których uważamy, że mamy jakąś misję do spełnienia. Ona to akceptuje, chociaż nie jest to łatwe, bo  pracuję codziennie do trzeciej albo do czwartej w nocy, zamiast pójść z żoną do łóżka i po prostu wyspać się normalnie. Mam nadzieję, że od września, kiedy nasze dziecko wróci do szkoły, to przesunę czas pracy na godziny szkoły.

– Twoja córka wie, że ty jesteś „SOKiemzBURAKA”?

– Tak.

– I wie, że powinna to trzymać w tajemnicy?

– Wie, dlatego że nawet u niej w szkole połowa dzieci w klasie jest zdeklarowana politycznie po jednej stronie, a druga połowa po drugiej…

– Która to klasa!?

– Początek szkoły podstawowej. Te dzieci rozmawiają ze sobą, powtarzają opinie swoich rodziców, które nie podlegają dyskusji, bo każdy jest przekonany w stu procentach. Dlatego moja córka wie, że o tym, co tata robi nie mówimy, to drażliwy temat i koniec.

– Kiedyś ja wiedziałam, że w szkole nie mogę mówić, że rodzice słuchają Radia Wolna Europa, a dziś twoja córka wie, że nie może powiedzieć, że ty jesteś „SOKiemzBURAKA”?

– Tak.

– A co możesz o sobie ujawnić? Ile masz lat, gdzie pracujesz, jaki masz zawód?

– To są wszystko informacje, które pomagają ludziom identyfikować daną osobę. Mogę tylko powiedzieć, że mam córkę, bo już to padło, no i skoro robię memy, to mogę jeszcze powiedzieć, że znam się na grafice. Piszę też teksty.

– Robiłeś to na początku z potrzeby serca…

– Cały czas robię z potrzeby serca.

– Kiedy zaczniesz na tym zarabiać, to już nie będzie z potrzeby serca?

– Nadal będzie. Jedni idą do pracy, bo chcą zarobić, inni, bo kochają tę robotę. Doskonałym przykładem są ludzie w mediach, którzy zarabiają psie pieniądze, ale mają misję i kochają to, co robią. Kolejnym przykładem są teatry, aktorzy, ich zawód jest ich miłością i sposobem na życie. Babcia mnie uczyła, że w życiu najważniejsze jest zarobić na chleb, mówiła: „jak będziesz chciał zarobić na więcej niż na chleb, to przestaniesz się cieszyć tym, co robisz, tylko zaczniesz myśleć o pieniądzach”. Ja bym chciał na ten chleb mieć. Żeby nie mieć długów, żeby spłacić karty.

– A masz długi?

– Tak, dlatego że od dawna kupuję na Facebooku promocję swoich postów. Wszyscy mnie pytają, kto za wami stoi, kto płaci za posty? No, ja płacę. Każdy, kto ma stronę na Facebooku może nacisnąć taki magiczny przycisk „promuj post”, ja go naciskam i płacę 2, 3, 4 złote, czasem trochę więcej. Na Facebooku są takie mikropłatności, czyli że jednorazowo płacisz mało, ale skumulowana w ciągu miesiąca kwota może się okazać dość duża.

– To dość niebezpieczne, najpierw drobne 2 złote, a na koniec miesiąca okazuje się, że cała pensja poszła.

– No, może nie cała, ale parę tysięcy miesięcznie wychodzi.

– To jesteś wariatem…

– Trochę tak.

– Co by było, gdyby ktoś ci teraz zamknął możliwość robienia memów?

– Zajmując się reklamą przez wiele lat, robiłem rzeczy, które były powszechnie znane w całej Polsce i nie tylko w Polsce. Zajmowałem się bardzo znanymi markami, robiłem wielkie kampanie. Zawsze ktoś na tym korzystał, czyli właściciel jakiejś marki zarabiał krocie, a ja miałem satysfakcję, że mi się udało, że ktoś robił biznes. Po jakimś czasie postanowiłem coś zrobić dla siebie. Może to coś nawet kiedyś stanie się biznesem, na razie mam misję do spełnienia oraz nadzieję, że ta misja skończy się wtedy, kiedy w Polsce stanie się normalnie. Kiedy już nie będzie podziałów i ludzie zaczną się ze sobą dogadywać i współistnieć, bo tak też można, a nawet tak powinno być, to wtedy z „SOKzBURAKA” zrobię stronę komercyjną. I skoro udało mi się napełniać portfele różnych firm i osób w reklamie, może napełnię kiedyś swój portfel albo raz na zawsze spłacę karty kredytowe.

Wykres przedstawia zaangażowanie internautów na FB w okresie od 8 do 14 sierpnia 2016. Fanpage SOKZBURAKA znów był najbardziej angażującą stroną na Facebooku w Polsce, wyprzedzając wiele innych znanych stron
Wykres przedstawia zaangażowanie internautów na FB w okresie od 8 do 14 sierpnia 2016. Fanpage SOK Z BURAKA znów był najbardziej angażującą stroną na Facebooku w Polsce, wyprzedzając wiele innych znanych stron.
W lipcu Sokzburaka zanotował na Facebooku ponad 19 milionów reakcji, czyli polubień postów, komentarzy i udostępnień" Ilustracja pochodzi z raporty Sotrender "Facebook Trends 07 2016
W lipcu SOKzBURAKA zanotował na Facebooku ponad 19 milionów reakcji, czyli polubień postów, komentarzy i udostępnień. Ilustracja pochodzi z raporty Sotrender „Facebook Trends 07 2016

były

 

szb-pisdrolon

koduj24.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS