Kaczyński, 11.07.2016

 

Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę… 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego

Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nieznane historie z udziałem szefa MON Antoniego Macierewicza, opis wypadku samochodowego, który mógł być zamachem na życie i spotkanie z Krystyną Pawłowicz. Te wątki znalazły się w najnowszej książce Jarosława Kaczyńskiego zatytułowanej „Porozumienie przeciw monowładzy”. Wybraliśmy 12 cytatów, które zdradzają nieznane fakty z życia prezesa Prawa i Sprawiedliwości i ważnych postaci w polskiej polityce. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa ZYSK I S-KA.

„Antoni Macierewicz ukrywał się u znajomych w wielkim bloku na Marymoncie, w którym mieszkał i mieszka do dziś. Doszło tam kiedyś do pewnej sceny. On, jego żona Hanka i ja rozmawialiśmy w łazience, by nie zapalać światła. Właściciele byli na urlopie i mieszkanie miało być puste. Antoni siedział na zamkniętym sedesie i wygłaszał bardzo bojowe tyrady. Jedną z nich zakończył słowami:

-Niech mnie rozstrzelają!

-Dobrze, rozstrzelają cię, ale na razie siedzisz na sedesie – odparła Hanka.

Roześmialiśmy się. Zabiegałem wtedy, by ewakuować go przy pomocy pogotowia ratunkowego. To się nie udało, ale powiódł się pomysł wyprowadzenia z bloku w kobiecym przebraniu.”

 

„Wracając do roku 1985, pamiętam jedno nieważne wydarzenie. W sierpniu wybrałem się z Leszkiem na wakacje do przyjaciół, którzy mieli chatkę w Borach Tucholskich. Jechaliśmy z Gdańska, przez Starogard i Skórcz, a później już lasem, w sumie niewiele ponad sto kilometrów. Marylka była niezwykle ostrożnym kierowcą. Samochód, jak zawsze podczas takich wypraw, był bardzo załadowany – Marylka, Leszek, Marta, wtedy małe dziecko, ja, pies i mnóstwo bagaży na tylnym siedzeniu. Wszystko w maluchu, czyli małym fiacie 126p. Podróż trwała długo.

Po drodze, jeszcze przed Starogardem, pojawiła się tęcza, od krańca do krańca nieba. Uznaliśmy to z Leszkiem za bardzo dobry znak. Zawsze lubiliśmy zobaczyć tęczę. Rzeczywiście zbliżały się zmiany.”

 

„Doskwierał brak kartek na żywność. Dość szybko dowiedziałem się, choć nie pamiętam już skąd, że można je kupić na Bazarze Różyckiego, a także jak to zrobić. Wyruszałem tam co miesiąc. Wchodziłem w głąb bazaru na mały placyk, stałem. Po chwili podchodziła do mnie pani, jak można było sądzić ze stylu bycia, emerytowana przedstawicielka najstarszego zawodu, i pytała:

-Czego potrzebujesz, misiu?

-Kartek – odpowiadałem.

-Umysłowej czy fizycznej? – Padało kolejne pytanie. Odpowiadałem, że potrzebuję fizycznej kartki, bo to było cztery kilo mięsa lub wędlin, a nie dwa i pół. I za niemałą, ale też nie tak wygórowaną sumę kupowałem kartkę fizyczną.”

 

„W dniu pierwszego posiedzenia Senatu spotkała mnie dziwna przygoda. Przybyłem rano do Sejmu, coś zjadłem, wypiłem jedno piwo, po czym pojechałem do Hotelu Europejskiego, aby porozmawiać z Lechem Wałęsą. Nie zastałem go, ale spotkałem braci Krzysztofa i Ryszarda Puszów z kolegą. Poszliśmy do apartamentu i poczęstowano mnie koniakiem. Wypiłem niewiele, może dwa kieliszki i bardzo kiepsko się poczułem. Biznesmen odwiózł mnie do domu nowym mercedesem i tam wręcz zwaliłem się na łóżko, jak mi później mama powiedziała – blady jak nieboszczyk. Przeleżałem dwadzieścia cztery godziny.

Nie wiem, czy coś w tym koniaku było, czy to jakaś dziwna reakcja na alkohol, powtarzam – w niewielkiej ilości. W każdym razie później przez lata odrzucało mnie od mocnych alkoholi. Nie uczestniczyłem więc w pierwszym posiedzeniu Senatu, czyli nie złożyłem przysięgi, musiałem czekać na kolejne posiedzenie.”

 

„Miałem za sobą doświadczenie z próbami wytaczania procesów Wałęsie i jego ludziom. W wypadku Wałęsy, który w pewnym momencie oskarżył mnie o homoseksualizm (takie to były czasy, że to było oskarżeniem), Sąd Najwyższy stwierdził, że immunitet prezydenta obejmuje także sprawy cywilne.”

 

„Niedługo po wyborach [w 1993 r. - red.], w czasie kryzysu w partii, zgłosił się do mnie starszy pan, tak go przynajmniej odbierałem, z następującym przekazem: jestem ze służb, ale mam sumienie i dlatego informuję pana, że ktoś, nie wiadomo kto, wynajął (może wydał polecenie służbowe, to też było niejasne) byłego majora SB z Katowic, bardzo niebezpiecznego człowieka, żeby się z panem rozprawił.

Co to miało oznaczać, nie było dopowiedziane, ważna była rada, którą otrzymałem. Niech pan wyjedzie na jakiś czas z Warszawy. Gdybym rzeczywiście wyjechał, bez wątpienia przegrał w partii. Cel przedsięwzięcia był jasny. Z całą pewnością nie moi koledzy je zorganizowali.”

 

„Wpadłem jeszcze na chwilę do siedziby PC, która przez kilka miesięcy mieściła się na rogu ulic Rakowieckiej i Puławskiej (…). Dom, w którym było mieszkanie, określiłbym jako specyficzny. Można powiedzieć, obciążony ciągle następstwami komunistycznej polityki osiedlania w porządnych kamienicach rodzin lumpenproletariackich. Spotykało się w nim osobników dosłownie sinych, wręcz rozkładających się na skutek alkoholizmu, pewnie pili tak zwane wynalazki. Można było spotkać sporo młodzieży marnego autoramentu, w tym handlującej narkotykami. Zachowywali się fatalnie i zdarzało się, że zwracałem im uwagę. (…).

W czasie podróży do Elbląga zdarzył się wypadek, z którego tylko dzięki wielkiej sprawności Tadka Kopczyńskiego wyszliśmy cało. Potrafił uniknąć czołowego zderzenia, wpadliśmy do rowu. Przyczyną było to, że spadła nam opona w lewym przednim kole. Przypominają mi się tutaj sprawy z kampanii antywałęsowskiej.

Powodem, który później stwierdzili policjanci, było lekkie odkręcenie zaworu powietrza. Opona miękła i przy wyprzedzaniu mocniej obciążona spadła. Zaczęliśmy tańczyć na szosie. W końcu wpadliśmy do rowu i przewróciliśmy się na dach. Byłbym pewien, że to robota (zemsta) tych od narkotyków, przed wyjazdem samochód stał przez nikogo niepilnowany na podwórku, gdyby nie pewne wydarzenie, które miało miejsce po wypadku. Wyglądało wszystko groźnie, przewracaliśmy się i to koziołkując, ale nic nam się nie stało. Nastąpił tylko wybuch i pasy przycisnęły nas do foteli. Zatrzymało się wiele samochodów, wezwano pogotowie, lekarz koniecznie chciał nas zabrać do szpitala. (…)

Pojawił się też starszy pan, który zaczął rozmowę. Mówił mi, że jestem blady i tłumaczył, w jak strasznej sytuacji przed chwilą byłem. Wyglądało, jakby straszył. Nie mogłem go sobie początkowo przypomnieć. Miałem wrażenie, że widzę go nie pierwszy raz. Po dłuższym czasie uświadomiłem sobie, że to chyba ten sam, który przyszedł mnie straszyć w 1993 roku. Pewien do dziś dnia nie jestem i nie da się z całą pewnością rozstrzygnąć, kto odkręcił zawór.”

 

„Kuronia poznałem dopiero w 1977 roku na naradzie u Piotra Naimskiego. Zaczęło się od zgrzytu, który potem niektórzy żartobliwie nazywali „aferą krzesłową”. W mieszkaniu, gdzie się spotykaliśmy, zawsze brakowało krzeseł. Gdy wszedł Jan Józef Lipski, ustąpiłem mu miejsca. Wiedziałem, że był chory, do tego kolega mojej mamy ze studiów i pracy, i siwa głowa. Jednak Lipski zajął inne miejsce. Usiadłem więc z powrotem, nie zwracając uwagi na to, że do wolnego krzesła przymierzał się ochoczo Kuroń. Zapamiętał to i gdy kiedyś przyszedłem do niego w jakichś sprawach, długo nie dawał mi krzesła. Nie ukrywam – to mnie rozbawiło.”

 

„Wałęsa miał dwie słabości, o których może się nie mówi: lubił rozwiązywać krzyżówki i rozmawiać przez telefony stojące na jego biurku. Czasem ludzie przypadkowo dodzwaniali się na jeden z nich. Od odbierał, gawędził i na koniec informował rozmówcę, do kogo się dodzwonił.

-Do prezydenta? – głos niedowierzania.

-Tak. Do Lecha Wałęsy.

-Jaja pan sobie robisz! – zwykle odpowiadał zdumiony rozmówca.

Takie sytuacje bardzo bawiły Wałęsę.”

 

„Nie zapomnę Aleksandra Kwaśniewskiego podbiegającego ze szklanką wody do jednego z kolegów, którego wyraźnie na mównicy straszliwie suszyło. Brzydka złośliwość, bo sam Kwaśniewski nie należał do frakcji abstynenckiej. Wbił mi się w pamięć siedzący w restauracji, w towarzystwie trzech zdobnych pań, Izabelli Sierakowskiej, Danuty Waniek i Anny Bańkowskiej, zamawiający, jak mówił „coś zdrowego”, czyli koniak. I co tutaj dużo mówić, widać było niekiedy, że ten koniak na niego działał.”

 

„Nieporównanie sympatyczniejszą protegowaną Wałęsy była Krystyna Pawłowicz. Z nią także rozmawiałem, poznałem ją przedtem. Wiedziałem, że jest doktorem prawa. Gdy zapytała mnie, czy może liczyć na poparcie, odpowiedziałem odmową, ale też bezwiednie niemałym komplementem. Odwołałem się mianowicie do jej bardzo młodego wieku, mówiąc, że przecież osoba przed trzydziestką nie może zostać szefem ważnej instytucji. Tak wyglądała. Powiedziała mi wtedy, ile ma naprawdę lat, nie będę powtarzał. Moja dzisiejsza klubowa koleżanka zachowała się godnie, więcej nie prosiła o wsparcie.”

 

„PdP ruszyło też w podróż po Polsce. Jeździłem na ogół ze Stefanem Niesiołowskim. Dziś może się to wydawać niemożliwe, ale były to miłe podróże. (…) Było z nim wesoło, interesująco, opowiadał mnóstwo anegdot z dalszej i bliższej przeszłości. (…) Można powiedzieć, że była to sielanka. Szczególnie jeśli porównać z wyjazdami w towarzystwie Ryszarda Czarneckiego. Nie dlatego, żeby wtedy (gdy nie był jeszcze szefem ZChN) działo się coś szczególnie złego. Chodzi o niebywały apetyt mojego młodszego kolegi.

Nie miałem zwyczaju zatrzymywać się na posiłki, nawet na bardzo długich trasach, chyba że jechałem na nocleg, gdzie nie będzie kolacji. Pamiętam, jakie zdziwienie wywołałem, wkraczając wczesną nocą do pewnej jadłodajni, z której korzystali kierowcy tirów. Gdy jeździłem z innymi, musiałem czasem iść na ustępstwa i raz podczas drogi się zatrzymać. Niesiołowski też zwykle chciał coś zjeść i trudno, stawaliśmy. Z Czarneckim było inaczej.

Najlepiej pokazuje to jedno zdarzenie. Wyjechaliśmy z Warszawy i już po kilkudziesięciu kilometrach poprosił, żeby się zatrzymać, bo musi coś zjeść. Cóż robić, zatrzymujemy się, ja w tej sytuacji też coś zamawiam i nagle słyszę: ja już czuję, że za chwilę będę głodny, kilkadziesiąt kilometrów stąd jest taka pizzeria, naprawdę, proszę, postawię, ale muszę i tam coś zjeść. Tu już trafił na mój zdecydowany opór. Gdy jechaliśmy razem, ciągle wiercił mi dziurę w brzuchu.”

 

Wszystkie zdjęcia

  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego
  • Tajemniczy wypadek, Macierewicz przebrany za kobietę... 12 najlepszych fragmentów z książki Kaczyńskiego

tajemniczy

gazeta.pl

Komisja Wenecka bada ustawę PiS o TK. Radio Zet: Wstępna opinia jeszcze w tym tygodniu

TS, 11.07.2016

Komisja Wenecka wydała opinię ws. noweli ustawy dot. Trybunału Konstytucyjnego

Komisja Wenecka wydała opinię ws. noweli ustawy dot. Trybunału Konstytucyjnego (Gazeta.pl)

• Komisja Wenecka ma wydać opinię na temat nowo przyjętej ustawy o TK
• Radio Zet: Wstępna treść opinii najprawdopodobniej pod koniec tygodnia
• O pilne sprawdzenie ustawy prosił KW sekretarz generalny Rady Europy
Jak dowiedziało się Radio Zet, jeszcze pod koniec tego tygodnia ma pojawić się wstępna opinia Komisji Weneckiej na temat przyjętej niedawno ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa PiS. Prośbę o zbadanie zmian w polskim prawie wystosował do Komisji Weneckiej sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland.Dowiedz się więcej:

O co chodzi w sporze o Trybunał Konstytucyjny?

PiS uważa, że konflikt rozpętała koalicja PO-PSL. Ustępujące władze „na odchodne” wybrały 5 sędziów. PiS tego wyboru nie uznało i – po dojściu do władzy – wybrało 5 nowych sędziów, a także przegłosowało własną ustawę o TK. Prezydent zaprzysiągł sędziów wybranych głosami PiS, chociaż opozycja i część konstytucjonalistów uznała ich wybór za niezgodny z konstytucją. Tymczasem TK za niekonstytucyjną uznał PiS-owską nowelizację ustawy o Trybunale. Rządzący jednak nie uznają tego wyroku i odmawiają jego publikacji, co wzbudziło protesty społeczne i ściągnęło na Polskę krytykę Unii Europejskiej.

Dlaczego Komisja Wenecka zainteresowała się Polską?

O opinię Komisji Weneckiej na temat uchwalonej w grudniu ubiegłego roku nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zwrócił się minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Komisja wydała bardzo krytyczną opinię.
Najważniejszy wniosek był następujący: „Osłabianie wydajności Trybunału podważy demokrację, prawa człowieka i rządy prawa w Polsce”. Jak stwierdzili członkowie Komisji, „zarówno poprzednia, jak i obecna większość w
polskim parlamencie podjęły niekonstytucyjne działania”. Komisja skrytykowała rząd Beaty Szydło za odmowę publikacji wyroku TK.

Co Komisja Europejska zarzuca polskim władzom?

W styczniu Komisja Europejska rozpoczęła wobec Polski procedurę ochrony praworządności w związku ze sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wiceprzewodniczący Komisji Frans Timmermans po wizycie w Polsce uznał, że punktem wyjścia do rozwiązania kryzysu wokół TK powinna być publikacja i wdrożenie jego wyroku o niezgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o TK, przygotowanej przez PiS. Rząd Beaty Szydło postanowił jednak nie publikować wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

komisjaWenecka

Dzisiejsza wypowiedź europosła Ujazdowskiego, b. wiceprezesa PiS. Wzmocnij głos rozsądku w PIS i UDOSTĘPNIJ!.

CnFWAHyWEAQW3a-

gazeta.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS