Podwyżki dla polityków, 19.07.2016

 

19.07.2016, 15:47
Sejm

I czytanie projektu ustawy o podwyżkach dla urzędników i parlamentarzystów dziś po wieczornych głosowaniach

Pierwsze czytanie projektu ustawy autorstwa posłów PiS, zakładającej podwyżki dla najwyższych urzędników państwowych oraz parlamentarzystów, odbędzie się we wtorek po wieczornych głosowaniach – dowiaduje się 300POLITYKA. Posłowie nad wzbudzającym gorące dyskusje projektem debatować będą – planowo – po 20:30.

Tym samym potwierdzają się nasze informacje o błyskawicznym zamiarze procedowania projektu ustawy przez większość sejmową.

300polityka.pl

Beata Kempa: „Posłowie próbują uporządkować sytuację. Dyskusja na ten temat i tak musiałaby się odbyć”

JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ, ZDJĘCIA I MONTAŻ: MIŁOSZ WIĘCKOWSKI, 19.07.2016

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,20421242,video.html?embed=0&autoplay=1

- Jeśli PKB rośnie, to władza otrzymuje wynagrodzenie, jeśli maleje to jest ono obniżane – mówiła Beata Kempa o złożonym przez posłów PiS projekcie ustawy zwiększającym wynagrodzenia dla ministrów i parlamentarzystów. Stwierdziła też, że planowane podwyżki nie będą wymagały zwiększenia budżetu, a obecnie państwo nie ma żadnej dobrej oferty dla specjalistów z zakresu cyfryzacji czy rozwoju. Ryszard Petru skomentował to pytaniem o sens zwiększenia liczby wiceministrów w rządzie Beaty Szydło.

Obejrzyj więcej materiałów wideo, również na Facebooku.

czyBudżet

wyborcza.pl

Monika Olejnik komentuje pensję dla pierwszej damy. I stawia odważne pytanie

asa, 19.07.2016

Monika Olejnik

Monika Olejnik (Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta)

Pensja dla żony prezydenta to absolutna nowość. – Ciekawe, czy wynagrodzenie otrzyma Barbara Jaruzelska? – zastanawia się Monika Olejnik.

 

Sprawa braku zarobków dla małżonek prezydentów od dawna wzbudzała dyskusje. Bo choć pierwsze damy poświęcają swój czas na obowiązki reprezentacyjne i działalność charytatywną, nie dostają żadnej pensji. Nie są płacone także ich składki ubezpieczeniowe i emerytalne – w praktyce muszą płacić je prezydenci. Teraz prawdopodobnie się to zmieni. Według projektu nowej ustawy, wysokość wynagrodzenia pierwszej damy ma wynosić 55 proc. wysokości pensji prezydenta – czyli ok. 12 tys. zł.

A co z Jaruzelską?

Monika Olejnik nie omieszkała skomentować tego krótko i konkretnie, czyli po swojemu. „Pierwsze damy dostaną wynagrodzenie – według projektu ustawy od września Agata Duda będzie otrzymywać ok. 13 tys. złotych. Nareszcie! Wynagrodzenia otrzymają też byłe pierwsze damy. Ciekawe, czy wynagrodzenie otrzyma Barbara Jaruzelska?” – zastanawia się dziennikarka na Facebooku.

pierwsze

pierwsze1

https://www.facebook.com >>>

Spieszymy z odpowiedzią – prawdopodobnie Barbara Jaruzelska pensji nie dostanie, bo w projekcie jest mowa o żonach „demokratycznie wybranych prezydentów”. Co prawda Wojciech Jaruzelski został wybrany na prezydenta w głosowaniu Zgromadzenia Narodowego, ale nie były to wybory powszechne.

Podwyżki od 1 września

Pensja dla żon prezydentów to tylko część projektu. Jak pisze „Rzeczpospolita”, na ostatnim posiedzeniu Sejmu przed parlamentarnymi wakacjami Sejm ma zmienić ustawę o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Zgodnie z projektem posłów PiS pensje najwyższych urzędników: prezydenta, ministrów, sekretarzy stanu, wojewodów etc. wzrosną o kilka tysięcy złotych. Ustawa zakłada także zwiększenie pensji byłych prezydentów. Obecnie dostają oni ok. 6 tys. zł po tym, jak Bronisław Komorowski podnosił tę kwotę w 2011 roku. Jest jednak zastrzeżenie, że podwyżki będą zależały od wzrostu PKB. Jeśli spadnie, one też mają spaść. Ustawa ma wejść w życie pierwszego września.

gazeta.pl

WTOREK, 19 LIPCA 2016

Poseł PiS: Jeśli będzie kryzys gospodarczy, a Polakom będzie żyło się gorzej, to rządzący będą zarabiali mniej

11:01
Screenshot 2016-07-19 at 10.54.26

Poseł PiS: Jeśli będzie kryzys gospodarczy, a Polakom będzie żyło się gorzej, to rządzący będą zarabiali mniej

– Chcemy zaproponować taki nowatorski pomysł, by te wynagrodzenia zależały od czterech czynników: wzrostu PKB, współczynnika Giniego, od minimalnego oraz średniego wynagrodzenia w kraju. Jeśli sytuacja Polaków będzie lepsza, to będzie to miało miejsce [podwyżki]. Natomiast jeśli Polakom będzie żyło się gorzej, jeśli będzie kryzys gospodarczy, jeśli wzrost gospodarczy i PKB spadną, to prezydent czy ministrowie będą zarabiali mniejsze pieniądze – mówił dziś na konferencji prasowej Łukasz Schreiber na temat pomysłu PiS, by zwiększyć uposażenia m.in. dla parlamentarzystów i członków rządu.

Poseł PiS przypomniał, iż w administracji rządowej podwyżek nie był od 2008 r.

Schreiber stwierdził również, iż Pierwsza Dama powinna otrzymywać uposażenie, ponieważ pracuje „ponad 100 godzin tygodniowo”.

Projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe można przeczytać tutaj.

300polityka.pl

PiS da podwyżki posłom i ministrom. Pensję dostaną też pierwsze damy. Ale w ustawie jest haczyk

past, 19.07.2016

Rząd Beaty Szydło przez 10 godzin przedstawiał ''audyt'' działań poprzedniej ekipy. Nie przedstawiono żadnych dokumentów, ministrowie i premier zaprezentowali długą listę zarzutów

Rząd Beaty Szydło przez 10 godzin przedstawiał ”audyt” działań poprzedniej ekipy. Nie przedstawiono żadnych dokumentów, ministrowie i premier zaprezentowali długą listę zarzutów (PRZEMEK WIERZCHOWSKI)

• PiS chce w tym tyg. zmienić ustawę o zarobkach urzędników i posłów
• Pensje prezydenta, ministrów i innych wzrosną o kilka tysięcy złotych
• Zarobki będą jednak uzależnione od stanu gospodarki, w tym PKB
Na ostatnim posiedzeniu Sejmu przed parlamentarnymi wakacjami Sejm ma zmienić ustawę o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe - donosi „Rzeczpospolita”.

Zgodnie z projektem posłów PiS pensje najwyższych urzędników: prezydenta, ministrów, sekretarzy stanu, wojewodów etc. wzrosną o kilka tysięcy złotych.

zarobki

Zmieni się jednak nie tylko wysokość zarobków, ale też sposób ich ustalania. Nie będą one wyliczane z kwoty w budżecie, ale uzależnione od wskaźników gospodarczych. Wynagrodzenie podstawowe będzie wyliczane na podstawie minimalnej i średniej pensji, a tzw. dodatek funkcyjny – przy użyciu algorytmu, uwzględniającego m.in. wzrost PKB w ostatnich latach.

To oznacza, że przy obecnych wzrostach pensje urzędników będą o kilka tysięcy złotych wyższe. Jednak jeśli dojdzie do recesji, to spadną także pensje ministrów i prezydenta.

Podwyżki także dla byłych prezydentów i pierwszych dam

Ustawa zakłada także zwiększenie pensji byłych prezydentów. Obecnie dostają oni ok. 6 tys. zł po tym, jak Bronisław Komorowski podnosił tę kwotę w 2011 roku.

Zupełna nowością będzie jednak pensja dla pierwszych dam – zarówno obecnej, jak i byłych. Kwestia braku zarobków dla małżonek prezydentów od dawna wzbudzała kontrowersje. Choć pierwsze damy poświęcają swój czas na obowiązki reprezentacyjne i działalność charytatywną, nie dostają żadnej pensji. Nie są płacone także ich składki ubezpieczeniowe i emerytalne, przez co w praktyce muszą płacić je prezydenci.

Wysokość wynagrodzenia pierwszej damy będzie wynosić 55 proc. wysokości pensji prezydenta – czyli ok. 12 tys. zł.

Projekt ustawy pojawił się już na stronie Sejmu. Zgodnie z nim ustawa ma wejść w życie pierwszego września tego roku.

piSda

gazeta.pl

To dobrze, że PiS podnosi płace w rządzie. Ale jego politycy nie mają moralnego prawa wziąć tych pieniędzy

Kamil Sikora
19.07.2016
Podwyżki należą się urzędnikom, nie politykom.
Podwyżki należą się urzędnikom, nie politykom. • Fot. S.Kamiński/AG

Zarobki rządzących są za niskie, dlatego w rządzie i parlamencie mamy sporo ludzi o niewielkich kwalifikacjach. Więc to dobrze, że PiS je podnosi. Ale partia Kaczyńskiego doszła do władzy między innymi dzięki krytykowaniu rozpasania poprzedniej ekipy. Dlatego Beata Szydło, Andrzej Duda i posłowie PiS do końca kadencji podwyżkę powinni oddawać na cele charytatywne.

Urzędnicy zarabiają za mało. Urzędnicy, nie politycy, bo jak pokazuje praktyka naszej demokracji ci nie muszą mieć właściwie żadnych kompetencji. Przeciwnie, samodzielne myślenie to przeszkoda w karierze partyjnej. Ale urzędnik musi być fachowcem.

Byle dowalić PO
Jednak z takimi jest problem, bo wiceministrowie, na których barkach spoczywa prowadzenie merytoryczne pracy resortów, zarabiają niewiele, jak na kompetencje, którymi muszą się wykazać. Mówiła o tym Elżbieta Bieńkowska na taśmie z „Sowy i Przyjaciół”.

Ale politycy PiS woleli wyrwać jej słowa z kontekstu i wmawiać Polakom (niestety skutecznie), że to odnosiło się do ogółu społeczeństwa. Tymczasem zanim pada słynne „albo idiota, albo złodziej” ówczesna wicepremier opowiada o wiceminister, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci, a w weekendy jeździ do Trójmiasta, żeby dorobić na wykładach.

Dobra Zmiana
Teraz jednak i PiS zauważyło ten problem. Widzą, że Dobrej Zmiany nie da się realizować amatorami, którzy mają doświadczenie tylko w pokrzykiwaniu z sejmowej mównicy albo wdzięczeniu się do kamer. Że trzeba fachowców. Dlatego władza przepchnie przez Sejm podwyżki dla członków rządu, ale też prezydenta i parlamentarzystów.

Dobrym krokiem jest też przyznanie pensji Pierwszej Damie. Dotychczas żona polityka, który wygrał wybory, z niezależnej kobiety z własną karierą stawała się utrzymanką. Teraz będzie traktowana bardziej podmiotowo. Poza tym dzięki temu, że Pierwsza Dama będzie wynagradzana z naszych podatków, będziemy mogli mieć wobec niej oczekiwania.

Oddajcie kasę!
Wracając do urzędników: dobrze, że fachowcy tyrający w zaciszu gabinetów dostaną więcej. Ale więcej mają też dostać krzykacze z Sejmu, a także twarze kampanii wyborczej PiS, takie jak Andrzej Duda czy Beata Szydło. To oni przekonywali, że politycy zarabiają za dużo, a rządy PiS będą skromną i pokorną służbą.

– Najważniejsza jest uczciwość, do władzy nie idzie się dla pieniędzy – przekonywał jeszcze trzy dni przed wyborami Jarosław Kaczyński. Dlatego on i jego podwładni nie mają moralnego prawa wziąć dodatkowych pieniędzy. Niech więcej zarobią apolityczni wiceministrowie (nie ci łączący posadę z mandatem posła), a nawet ministrowie, którzy nie brali udziału w kampanii (np. Mateusz Morawiecki czy Anna Streżyńska).

Co na to prawica?
Ale wszyscy ci członkowie ekipy rządzącej, którzy pracę w administracji rządowej łączą z aktywnością polityczną, powinni do końca kadencji dodatkowe pieniądze przekazywać na cele charytatywne. Nawet niech zrobią z tego tandetne pokazówy, jak Zbigniew Ziobro, kiedy przekazywał swoje 500+.

Tak, nie mam złudzeń, że ktokolwiek tak postąpi. W końcu to politycy. Ale liczę na wsparcie mediów, które od lat walczą z rozpasaniem władzy.

toDobrze

naTemat.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS