Konstytucyja, Duda, 26.08.2017

 

PiS rozpoczyna demontaż Konstytucji

PiS rozpoczyna demontaż Konstytucji

   26 sierpnia 2017

Piątkowa konferencja, organizowana przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność”, która odbyła się w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, w zamyśle rządzących zainaugurowała debatę dotyczącą zmian w konstytucji. Uczestnicy obradowali pod hasłem-pytaniem „Konstytucja dla obywateli, nie dla elit?”. Wzięli w niej udział przedstawiciele (jakby nie patrzeć) elit władzy: prezydent Andrzej Duda, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, szef „Solidarności” Piotr Duda, jej były przewodniczący Marian Krzaklewski oraz wiceszef Kancelarii Prezydenta, pełnomocnik prezydenta ds. referendum Paweł Mucha.

Nawet prezydenta Dudę zdziwiła kuriozalna teza, zawarta w tytule konferencji. Bo skoro „elity” wywodzą się spośród obywateli – jak przytomnie zauważyła na swoim blogu Ewa Siedlecka z „Polityki” – to logicznie z takiego zdania wynika, że „jak ktoś już stanie się „elitą”, to przestaje być obywatelem”. Dlatego prezydent zaproponował przeformułowanie hasła na „Konstytucja nie tylko dla elit”. Trochę mniej niezgrabne, ale nadal – jak łatwo zauważyć – mocno populistyczne. I taki sam charakter miała konferencja. Tymczasem – dodajmy – za rok miałoby się odbyć „referendum konsultacyjne”, w którym obywatele odpowiedzą na pytania, co chcieliby mieć w konstytucji.

Prezydent Duda głównie pytał. „Czy powinniśmy w konstytucji zabezpieczyć świadczenia 500+, ilu powinno być posłów, ilu senatorów, czy edukacja powinna być bezpłatna i gwarantowana przez państwo? Jak powinno wyglądać finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej?” To jedne z wielu kwestii, które trzeba podjąć” – mówił. Ale kolejni oficjele – związkowiec Duda, senator Karczewski, inni – już tylko stawiali przyszłej konstytucji wymagania. Że trzeba wpisać do niej 500 +, gwarancję wieku emerytalnego, takiego jak obowiązuje dziś; a nawet… zagwarantować w Senacie miejsca dla Polonii. Zabrakło wizji. Jak pisze Siedlecka: „Można było się np. spodziewać, że [nowa konstytucja – dop. MPM] zostanie oparta na „społecznej nauce Kościoła” – ale nie”.

Ale najciekawsze dopiero przed nami. Otóż uczestnicy konferencji, krytykując obecną konstytucję, odwoływali się do lepszego, ich zdaniem, przykładu. Mianowicie – obywatelskiego projektu konstytucji przygotowanego przez „S” i ugrupowania prawicowe w 1994 r. Tyle, że z zestawienia poczynionego przez Ewę Siedlecką widać, że obie konstytucje zawierają w większości te same prawa i wolności i praktycznie niemal się nie różnią! Np. wolność sumienia i wyznania, i pozycja kościołów i związków wyznaniowych są uregulowane bardzo podobnie jak dzisiaj, podobnie – prawa pracownicze.

A co szczególnie ciekawe, solidarnościowy projekt z 1994 jest znacznie od naszej konstytucji… uboższy. Przykłady? Nie ma w nim równości kobiet i mężczyzn, nawet nie zaczyna się, a jedynie kończy odwołaniem do Boga (!) i „prawa naturalnego”, które ma być wzorem dla prawa stanowionego. Mniej jest w nim o ochronie rodziny, w ogóle nie zawiera zastrzeżenia, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny – wylicza Ewa Siedlecka. Nie ma prawa do mieszkania ani obowiązku ustawowego określenia płacy minimalnej. Nie ma nawet tego co w dzisiejszej konstytucji: równości w dostępie do publicznej służby zdrowia, czytamy na jej blogu. Owszem – jest w projekcie z 1994 r. to, że państwo ma „zapewniać ochronę trwałości stosunków pracy”. „Ale to i inne gwarancje socjalne – tak jak w obecnej konstytucji – ma być realizowane przez prowadzenie przez państwo odpowiedniej „polityki”. A więc nie są to prawa „twarde”, których można dochodzić przed sądem” – pisze Siedlecka.

Za to Piotr Duda pokazał, że nie przeczytał obecnej konstytucji. Dlaczego? W swoim ostrym wystąpieniu mówił, że konstytucja powinna być uspołeczniona, dlatego ważne są referenda. Tyle że„projekt „S” z 1994 r. wcale nie gwarantuje, że referenda byłyby dla władzy bezwzględnie wiążące. Nie ma też gwarancji, że władza nie mogłaby odrzucać obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum. We wszystkim konstytucja „S” odsyła do ustawy, nie stawiając tej ustawie żadnych ograniczeń. Tymczasem za to przewodniczący Duda krytykował obecną konstytucję (która, notabene, rzadziej odsyła do ustaw)” – wylicza dziennikarka „Polityki”. Poza tym związkowiec Duda grzmiał już na inne tematy: że część postanowień konstytucji, gwarantująca „społeczną gospodarkę rynkową” – nie jest wykonywana wcale lub nienależycie. Czy to jednak jest powód, aby ją zmieniać?

Być może chodzi tak naprawdę o jeden zapis w projekcie z 1994 r. Jak sugeruje Siedlecka, szczególnie dla PiS atrakcyjny. Jaki? Za to zapisano w projekcie „Solidarności: „Zostanie przeprowadzona weryfikacja wszystkich sędziów pod względem przestrzegania przez nich zasady niezawisłości sędziów. Szczegóły określi ustawa”. Taka weryfikacja pod dyktando prezesa Jarosława Kaczyńskiego byłaby spełnieniem marzeń wielu zwolenników obalenia trójpodziału władzy, czyż nie?

Wspomniana piątkowa konferencja jedynie potwierdza, że debata nad nową konstytucją to pretekst. Tworzenie alibi, że „oto suweren domaga się zmiany konstytucji”. Po co? „Zmiana konstytucji jest potrzebna nie społeczeństwu, nie Polsce, ale PiS: żeby znieść ostatnią przeszkodę na drodze do władzy totalnej: trójpodział władzy” – kwituje Ewa Siedlecka.

mpm

Źródło: polityka.pl, wprost.pl

koduj24.pl

SOBOTA, 26 SIERPNIA 2017

PAD o klarownym rozdzieleniu kompetencji prezydenta, wetach i elementach proobywatelskich w reformie sądów

– Mamy taką specyficzną sytuację, że jest prezydent wybrany w wyborach powszechnych przez naród, najsilniejszy mandat w Polsce, nikt takiego mandatu nie ma i w zasadzie ma niewiele samodzielnych kompetencji. Na pewno kompetencje powinny być klarownie rozdzielone, co prezydent może zrobić sam, co musi zrobić w porozumieniu z ministrem obrony czy premierem czy też w sprawach polityki zagranicznej z ministrem spraw zagranicznych. Te kwestie powinny być znacznie klarowniej określone – mówił prezydent Andrzej Duda w „Sygnałach dnia” PR1. Jak dodał:

„To też wielu ekspertów podnosi, że prezydent jako urząd w sensie kompetencji, organ jest tak ukształtowany w Polsce, że w zasadzie głównymi jego działaniami są działania negatywne. Ma mało możliwości kreacji. Uważam, że też można byłoby zdecydowanie pomyśleć nad tym, w jaki sposób to zmienić. Uważam, że generalnie powinniśmy pójść w jednym z dwóch kierunków. Albo wzmacniamy pozycję ustrojową prezydenta, prezydent ma silniejsze kompetencje, bo jest wybrany w wyborach powszechnych przez naród i ma ten jeden jedyny w Polsce specyficzny mandat, albo osłabiamy prezydenta, czynimy go bardziej elementem, że bardziej służy podkreślaniu wartości, realizuje takie funkcje ceremonialne, symboliczne, ale wtedy może być wybierany w sposób pośredni przez choćby Zgromadzenie Narodowe”

Prezydent był też pytany o weta dwóch ustaw dot. sądów:

„Uważam, że zrobiłem w tej sprawie to, co powinien był zrobić prezydent RP, który chce realizować określony program, ale chce żeby to się działo w atmosferze jednak pewnej, nie chcę mówić zgody społecznej, bo zawsze będą niezadowoleni i ci, którzy uważają, że można było inaczej, lepiej powiedzą, natomiast prawda jest taka, że zdecydowana część społeczeństwa miała wątpliwości, przynajmniej wątpliwości co do tego. Również miałem wątpliwości. Wątpliwości miały również osoby, których zdanie jest dla mnie ważne w tych kwestiach związanych z wolnością, przestrzeganiem praw obywatelskich. Myślę przede wszystkim o Zofii Romaszewskiej. Uważam, że wzmocnienie kompetencji ministra sprawiedliwości, który dzisiaj jest także prokuratorem generalnym, o tym trzeba pamiętać, szło tam zbyt daleko. Dodatkowe kompetencje, które miał otrzymać minister sprawiedliwości-prokurator generalny, były zbyt silne, zwłaszcza jeżeli chodzi o jego relacje do SN i sędziów”

Pytany o jego zapowiadane projekty ustaw, stwierdził:

„Chcę żeby rzeczywiście doszło do reformy wymiaru sprawiedliwości, żeby doszło także do reformy SN. Ta reforma musi nieść w sobie także elementy proobywatelskie, służące przywracaniu poczucia sprawiedliwości. Tego, że Polska jest państwem sprawiedliwym. Będą w moim projekcie takie dodatkowe elementy, które będą miały to poczucie sprawiedliwości wzmacniać i mam nadzieję przywracać, w efekcie ich funkcjonowania. Oczywiście potrzebne jest wzmocnienie elementów odpowiedzialności dyscyplinarnej, więc tutaj na pewno się z tym zgadzam, natomiast to będzie projekt prezydenta RP. Oczywiście chciałbym, żeby on został uchwalony w Sejmie, mam nadzieję, że zostanie uchwalony. Oczywiście będę się też konsultował, dzisiaj trwają nad tym prace w Kancelarii Prezydenta. Powiedziałem, że daje sobie dwa miesiące i oczywiście tego terminu dotrzymam”

Jak dodał, wierzy w to, że zmiany będą zmianami pożytecznymi dla wymiaru sprawiedliwości i przede wszystkim dla obywateli. Prezydent podkreślił, że wyjściowymi projektami są te przygotowane wcześniej.

300polityka.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS