Tamara Olszewska, 17.11.2017

Bezgraniczna miłość do PiS…

Jak łatwo wyborcy Jarosława Kaczyńskiego dali sobie wmówić, że każdy, kto nie zgadza się z polityką PiS to wróg.

Mój świat zwariował. Wyczyniają się takie rzeczy, które nawet „największym filozofom się nie śniły”. Wszystko odwróciło się do góry nogami. Dotychczasowy system wartości pada na twarz, bezmyślna wiara zastępuje rozum, trwa ogólnonarodowe nakręcanie spirali nienawiści. Do głosu, za przyzwoleniem rządu, dochodzą wszelkiego rodzaju fobie, które przerażają nie tylko nas, Polaków. Rozumiem. Rozumiem, że PiS wygrało wybory, ale nie rozumiem tego ślepego zapatrzenia, bezkrytycznego przyjmowania każdej bzdury za prawdę, tej narodowej hipokryzji. Ludzie!!! Co się z wami stało?

Jak łatwo wyborcy Jarosława Kaczyńskiego dali sobie wmówić, że każdy, kto nie zgadza się z polityką PiS to były esbek, zdrajca, prominent partyjny, komuch, element układu, jednym słowem – wróg pełną gębą. Patrzę na twarze ludzi, którzy manifestują swoją niezgodę na demolkę Polski. Widzę troskę, strach. Widzę przede wszystkim przywiązanie do tej demokracji, która choć tak niedojrzała, pełna błędów, ale nasza. Co trzeba mieć w głowie, by wmawiać „swoim”, że po tej drugiej stronie samo zło? Co trzeba mieć w głowie, by tak bezkrytycznie wierzyć w te bzdury?

Dlaczego wyborcy nie zauważają w szeregach swojej ukochanej partii ludzi, którzy rzeczywiście powiązani byli z PRL–em bardzo, bardzo mocno. Ludzi, którzy w tamtych czasach zdecydowanie byli nie po tej stronie, co trzeba, a teraz… są elitą partii rządzącej. Dlaczego byli „wrogowie”, którzy jak kameleon, zmienili barwy, są teraz u szczytu władzy i nikomu to nie przeszkadza? Wręcz odwrotnie, są stawiani na piedestale, są wielbieni, są bohaterami. Stanisław Piotrowicz, prokurator z okresu stanu wojennego, Andrzej Aumiller, Krzysztof Czabański, Marcin Wolski, Andrzej Kryże, Karol Karski. Jest ich całkiem sporo. Ktoś mi wyjaśni, dlaczego oni są „dobrzy”, a inni „źli”? Jak to jest, że tak łatwo łykają bez zakąski wszystko, co ukochana partia im wmawia i nie widzą jednego wielkiego bajdurzenia?

Kiedy chłopcy narodowcy maszerują ulicami miast, gdy dumnie niosą transparenty obrażające godność ludzką, poniżające człowieka tylko dlatego, że innej rasy czy wyznania, otoczeni są szczelnie policją. Tak dla ochrony przed tymi wstrętnymi „innymi”, którzy swoją postawą burzą spokój i radość z bycia prawdziwym Polakiem. I słyszę wtedy komentarze typu „dowalić im mocniej”, „rąbnąć przez łeb, niech się nauczą, kto tu rządzi”, „bij i nie patrz gdzie”. Tak mówi mój sąsiad, koleżanka sprzed lat, matka przyjaciółki. Tak mówią ci, co Boga mają w sercu. Dumni synowie obecnej Rzeczpospolitej w pięknych mundurach i pałką w ręce, dwoją się i troją, walcząc z kobietami, starszymi mężczyznami, młodymi chłopakami. Walczą z obywatelami, których jedyną zbrodnią jest przeciwstawianie się nacjonalizmowi i wszelkim nawiązaniom do idei faszyzmu czy nazizmu. Walczą, zapominając słowa roty ślubowania „Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej…”. Walczą, mając tak wielkie poparcie wśród wyborców PiS-u.

Narodowcy mogą rzucać racami, obrażać, reagować agresją, ale to nie oni są karani mandatami, nie oni lądują na komisariacie, nie oni mają sprawy sądowe. A Lud patrzy, podziwia i w pełni akceptuje, bo jak PiS mówi, że chłopcy są cacy to znaczy, że są. Czy zapomnieli już, ile krzywdy przyniósł Polakom i nie tylko, skrajny nacjonalizm? Ilu ludzi pomordowano w imię tych haseł, które teraz widnieją na transparentach naszych „dzielnych” chłopców? Ich rodziny nie poniosły żadnych ofiar podczas okupacji niemieckiej?

PiS kupił sobie głosy obywateli, wskazując na olbrzymie błędy poprzedniej ekipy rządzącej. Nagonka na byłego prezydenta, że morduje bezbronne zwierzątka, wytykanie (i słusznie) kolesiostwa, nepotyzmu, przewałki finansowe, afery z Amber Gold, reprywatyzacją czy ośmiorniczkami. Dziadek w Wehrmachcie Donalda Tuska, uległość wobec Rosji, niedbałość o silną pozycję Polski w świecie… Mnóstwo, mnóstwo zarzutów i ta niesamowita wiara, że rządy PiS będą autentycznie praworządne i sprawiedliwe.

No i gdzie są teraz ci obrońcy zwierząt, gdy minister Szyszko lansuje się z myśliwymi, gdy myśliwi strzelają sobie fotki, dla lepszego efektu rozmazując sobie krew zabitych zwierząt na twarzach? Gdzie są, gdy niszczy się ekosystem, pozwala strzelać do gatunków, do tej pory chronionych? Prezydent Komorowski jako myśliwy pod pręgierz, ale ci obecni to godni uwielbienia. Pewnie dlatego, że to nasi myśliwi, nie ci „obcy i wrodzy”.

Gdzie są ci ludzie, gdy kolesiostwo kwitnie na znacznie większą skalę niż za rządów PO/PSL? Afera Amber Gold to pikuś przy przewałkach SKOK–ów, tak bardzo związanych z PiS-em, obsadzanie stanowisk swoimi przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości. Reprywatyzacja w Warszawie sięga swoją historią do czasów, gdy prezydentem stolicy był Lech Kaczyński. Stosunki sąsiedzkie leżą na obie łopatki, a pozycja Polski w świecie nigdy nie była tak słaba jak obecnie. Jak to możliwe, że wyborcy PiS-u są tak ślepi i głusi? Nie widzą i nie słyszą, że wszystkie te działa, jakie wyciągnęli politycy z kręgu Jarosława Kaczyńskiego w kampanii parlamentarnej, teraz strzelają znacznie głośniej i skuteczniej.

Człowiek ma prawo na wielu sprawach się nie znać. Ja też nie jestem alfą i omegą, ale wystarczy odrobinę pomyśleć, włączyć swój zmysł krytyczny i widać jak na dłoni kłamstwa, obłudę i manipulację obecnej władzy. Wojsko pozbawione dotychczasowych dowódców z olbrzymią wiedzą i praktyką, niedokończone przetargi, rozwalone moralnie, a ponoć wreszcie wybitne, osiągnęło najwyższy stan gotowości bojowej. Gospodarka kwitnąca? To skąd ta drożyzna w sklepach, zapowiedzi ostrych podwyżek prądu, gazu, wody, paliwa. Służba zdrowia leży i kwiczy, szkolnictwo po reformie pani Zalewskiej przypomina najgorsze czasy PRL-u. Gdzie nie spojrzeć tam bałagan, chaos, nieprzemyślane decyzje, błędy i zupełny brak szacunku dla Konstytucji i demokracji.

Dlaczego takie działania, taka demolka ma aż tak duże przyzwolenie społeczne? Jakim cudem zabawa w „nie widzę, nie słyszę” tak świetnie się rozkręca? Dlaczego to, co było bolączką za rządów PO i PSL teraz jest w pełni akceptowane, podziwiane, wielbione, mimo że przybrało znacznie większe rozmiary? Skąd ta hipokryzja i uwielbienie podwójnych standardów? Czy nadal możemy mówić, że „Polak to istota myśląca” czy też ze smutkiem przyznać, że „Polak to przede wszystkim istota emocjonalna, dla której nie rozum, ale wiara tylko się liczy”?


koduj24.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS